„Miałem żyć trzy miesiące”. Rozmowa z Maciejem Bącalem o życiu, które potoczyło się inaczej, niż przewidywały rokowania.

20.08.2026 | ,

Przemysław Bęcki przychodzi na świat w 1986 roku. Kiedy ma zaledwie kilka miesięcy, lekarze rozpoznają u niego siatkówczaka obustronnego i dają mu trzy miesiące życia. Dla całej rodziny jest to początek długiej drogi pełnej nowych wyzwań i trudnych decyzji. 

Powieść „Miałem żyć trzy miesiące” obejmuje niemal cztery dekady życia, od walki o zdrowie, przez edukację i dorastanie, aż po studia, dorosłość oraz poszukiwanie własnego miejsca w świecie. W centrum pozostaje osoba niewidoma, lecz równie ważni są jej bliscy, instytucje i ludzie, od których często zależy, czy napotka wsparcie, czy kolejne bariery.

O pomyśle, który dojrzewał przez kilkanaście lat, o potrzebie przybliżenia codzienności osób niewidomych widzącym czytelnikom oraz o nadziei, która nie polega na udawaniu, że trudności nie istnieją, rozmawiamy z Maciejem Bącalem, autorem powieści i dziennikarzem obywatelskim.

Skąd wziął się pomysł na książkę „Miałem żyć trzy miesiące”?

Pomysł narodził się już w 2010 roku, wspólnie z moją mamą. Przez długi czas pozostawał jednak czymś, do czego nie mogłem jeszcze sięgnąć. Dopiero po latach pojawiły się możliwości, żeby go zrealizować, dlatego właściwe pisanie rozpocząłem w 2024 roku. 

Jak najkrócej opowiedziałby Pan o tej powieści?

To powieść przedstawiająca życie polskiej rodziny, w której dorasta osoba niewidoma. Pokazuje różne etapy drogi głównego bohatera, a także doświadczenia jego bliskich i otoczenia. Chciałem opowiedzieć o codziennym funkcjonowaniu, o problemach pojawiających się w kolejnych okresach życia oraz o sposobach, dzięki którym bohater i jego rodzina próbują je rozwiązywać.

Jak długi okres obejmuje historia Przemysława Bęckiego?

Czytelnik poznaje jego życie od narodzin w 1986 roku aż po współczesność. Dzięki temu może zobaczyć, jak wraz z wiekiem zmieniają się wyzwania. Edukacja, relacje, dorastanie, studia, i dorosłe życie – każdy etap przynosi inne sytuacje, ale wszystkie tworzą jedną drogę.

Czy jest to przede wszystkim opowieść o niewidomości, czy raczej o rodzinie?

Jedno łączy się tutaj z drugim. Niewidomość dotyczy głównego bohatera, ale wpływa również na życie jego mamy, siostry i innych bliskich. Rodzina musi zdobywać informacje, podejmować decyzje, szukać rozwiązań i reagować na zachowania otoczenia. Zależało mi więc na pokazaniu nie tylko pojedynczej osoby, lecz także tego, jak jej bliscy i otoczenie przechodzą wraz z nią tę drogę, choć każde z nich doświadcza jej w nieco inny sposób.

Komu szczególnie poleciłby Pan tę książkę?

Chciałbym, żeby trafiła do szerokiego grona czytelników. Mogą po nią sięgnąć same osoby niewidome, ich rodziny i bliscy, ale także pedagodzy, znajomi oraz wszyscy, którzy dotąd nie mieli styczności z tą tematyką. Każda z tych grup może rozpoznać w książce inne doświadczenia i zwrócić uwagę na inne momenty.

Dlaczego tak ważne jest dla Pana dotarcie do osób widzących?

To właśnie uznałbym za największy sukces książki. Osoby niewidome i ich rodziny znają wiele opisanych problemów z własnego życia, natomiast czytelnik widzący może po raz pierwszy wejść w tę codzienność i zobaczyć ją z bliska. Chciałbym, aby powieść przybliżała sposób funkcjonowania osoby niewidomej oraz jej bliskich bez sprowadzania ich życia do jednego ogólnego wyobrażenia o niepełnosprawności.

Co mogą znaleźć w tej historii rodzice, bliscy i pedagodzy?

Przede wszystkim konkretne sytuacje i różne sposoby radzenia sobie z nimi. W książce pojawiają się problemy związane z edukacją, funkcjonowaniem rodziny, relacjami z instytucjami, pomocą innych osób oraz samodzielnością. Nie każda odpowiedź będzie pasowała do każdego przypadku, ale zależało mi na pokazaniu, że nawet w trudniejszej sytuacji można szukać rozwiązania, zamiast od razu uznawać, że niczego nie da się zrobić.

Jak wyglądał proces pisania?

Ten pomysł przez lata we mnie tkwił. Kiedy mogłem wreszcie go zrealizować, scenariusz był już w dużej mierze ułożony. Mogłem skupić się na przeprowadzeniu bohatera przez kolejne etapy życia i połączeniu ich w spójną całość, ponieważ historia jest mi bliska i od dawna myślałem o jej opowiedzeniu.

Jaka jest najważniejsza myśl, którą chciałby Pan pozostawić czytelnikowi?

Chciałbym, aby czytelnik zobaczył, że w każdej sytuacji, także tej trudniejszej, związanej z niepełnosprawnością i codziennym funkcjonowaniem, istnieje jakieś wyjście. Nie zawsze jest ono łatwe ani natychmiastowe, czasem wymaga wielu prób i wsparcia innych osób, ale warto go szukać. W fabule staram się takie rozwiązania podsuwać.

Czy „Miałem żyć trzy miesiące” może być początkiem kolejnych projektów?

Na razie skupiam się na tej książce i na tym, aby jak najlepiej wykorzystać jej potencjał. Nie wiem jeszcze, czy powstanie kolejna powieść. Pojawiła się natomiast myśl, że kiedyś na podstawie tej historii mógłby powstać film, choć to oczywiście dalsza perspektywa.

Tematy związane z niewidomością podejmuje Pan również jako dziennikarz obywatelski. Czy książka jest przedłużeniem tej działalności?

Od kilku lat publikuję na portalu Pressmania.pl, gdzie oprócz publicystyki podejmuję także tematy związane z niepełnosprawnością. Zależy mi, żeby były one obecne w mediach, ponieważ przez długi czas mówiło się o nich zbyt mało albo zbyt ogólnie. Powieść daje inną możliwość niż artykuł: pozwala przeprowadzić czytelnika przez całe życie bohatera i pokazać zmianę zachodzącą przez lata.

Gdyby miał Pan zachęcić czytelnika jednym zdaniem, co by Pan powiedział?

Kiedy sięgniesz po tę powieść, mam nadzieję, że historia Przemysława i jego bliskich wciągnie cię na tyle, iż pochłoniesz ją jednym tchem.

Więcej niż historia choroby

Początkiem tej historii jest diagnoza, lecz jej sednem staje się życie, które wymknęło się przewidywaniom, schematom i barierom stawianym przez zewnętrzny świat. To opowieść o rodzinie, która przez lata uczy się reagować na zmieniające się potrzeby i szuka własnej drogi tam, gdzie nie ma gotowych rozwiązań.

Zapisz się na newsletter, aby otrzymać powiadomienie o książce

Nowości

Przykładowe e-booki

Pobierz poradnik

10 błędów popełnianych przez autorów zgłaszających książkę do wydawnictwa
0