Opinie czytelników
Najnowsze recenzje
4,6Na podstawie 666 recenzji5 gwiazdek 6868% 4 gwiazdki 2424% 3 gwiazdki 55% 2 gwiazdki 22% 1 gwiazdka 11% Obrazy klientów











Jagoda Buch
Tam, gdzie pamięć jest silniejsza od czasu „Świat w oczach czarownicy” to książka, która nie udaje literatury wspomnieniowej – ona nią jest w najczystszym sensie. Surowa, osobista, nasycona pamięcią i stratą. Jerzy Maria Roszkowski nie rekonstruuje przeszłości z bezpiecznego dystansu; on do niej wraca, jak wraca się do miejsc, które wciąż bolą. „Zakorzeniony w świecie, którego już nie ma, wciąż słyszę jej głos…” – to zdanie mogłoby być mottem całej opowieści. Centralną postacią książki jest matka – kobieta wymykająca się jednoznacznym definicjom. Dla wsi była „czarownicą”, dla syna – przewodniczką po świecie widzialnym i niewidzialnym. Autor odczarowuje stereotyp: „Matka obrażała się na słowo czarownica i chciała, żeby mówiono, że jest dobrą wróżką”, bo nie była kimś, kto „zsyła choroby i śmierć”, lecz kimś, kto leczył, ostrzegał i rozumiał naturę człowieka lepiej niż niejeden kapłan czy lekarz. Ta książka jest również opowieścią o przemocy historii. O wojnie, o utracie ojca zastrzelonego przez Niemców, o powojennej grabieży i wywłaszczeniach. Jedna z najmocniejszych scen dotyczy wypędzenia z dworu: „Najważniejsze, że żyjemy” – mówi matka, niosąc ciężką walizkę, wiedząc, że za plecami zostaje cały świat. Autor zapisuje te obrazy z niemal filmową precyzją: bratki „mające oczy”, lipowa aleja, pustka miejsca, które przestało być domem. To pamięć klasowa i egzystencjalna, rzadko dziś obecna w literaturze. Równolegle Roszkowski prowadzi narrację o dojrzewaniu w świecie strachu i podwójnej moralności. Instrukcje matki, jak mówić w szkole o Bierucie, Stalinie i partyzantach, brzmią jak gorzka lekcja przetrwania w systemie, w którym słowo mogło być wyrokiem. „Na początku było słowo!” – powtarzała matka. W tej książce słowo jest narzędziem pamięci, ale też oskarżeniem. Ważnym wymiarem opowieści jest duchowość – nieinstytucjonalna, niejednoznaczna, głęboko zakorzeniona w słowiańskich wierzeniach i intuicji. Autor nie kpi z seansów spirytystycznych, amuletów czy wróżb, ale też nie traci krytycznego dystansu. „Jeśli jest się synem matki, która interesuje się okultyzmem, trzeba bardzo rozsądnie patrzeć na świat” – to zdanie dobrze oddaje ton książki: pomiędzy wiarą a racjonalnością, bez taniej sensacji. „Świat w oczach czarownicy” jest też książką o moralności, rozumianej nie jako system nakazów, lecz jako postawa wobec życia. Testament matki – jeden z najbardziej poruszających fragmentów – mówi wprost: jedyne trwałe dobro to dobro moralne, którego nie da się odziedziczyć. Reszta przemija. Tak jak domy, ustroje, a nawet wielkie miłości. Ostatnie partie książki – emigracja, Francja, małżeństwo, powrót dawnych uczuć w postaci spotkania z Ewą – nie są historią sukcesu w klasycznym sensie. Są raczej dowodem na to, że życie nigdy nie układa się symetrycznie, a spełnienie zawsze nosi w sobie cień utraty. „Żadne żywe stworzenie nie istnieje samotnie” – to jedno z tych zdań, które zostają z czytelnikiem na długo. „Świat w oczach czarownicy” to lektura wymagająca uważności i emocjonalnej gotowości. Nie dla tych, którzy szukają prostych odpowiedzi. Dla tych, którzy chcą zajrzeć w świat, gdzie magia sąsiaduje z biedą, miłość z okrucieństwem historii, a przemijanie nie jest abstrakcją, lecz codziennym doświadczeniem. Książka Jerzego Marii Roszkowskiego to cicha, ale bardzo mocna opowieść o tym, kim jesteśmy – i co z nas zostaje, gdy świat, który znaliśmy, znika.

elizabadora09
,, Świnka Celinka i nowi przyjaciele" to ciepła, pięknie ilustrowana książeczka pokazująca dziecku że każdy z nas jest inny, wyjątkowy. Książeczka uczy dziecko akceptacji oraz empatii. Przygoda świnki Celinki rozpoczyna się na wsi w małym gospodarstwie. Świnka Celinka poznaje tam pieska o imieniu Koko. Celinka dostrzega wiele różnic między nią a pieskiem. Wygląd a także zachowanie które jest całkowicie inne ,ale nie przeszkadza im to w zbudowaniu głębokiej przyjaźni. Dzięki Koko świnka Celinka poznaje również inne zwierzęta z gospodarstwa. Myślę że przygoda świnki Celinki urzeknie nie jednego malucha, a ilustracje sprawią że dziecko będzie z zaciekawieniem oglądać książeczkę. 🩷

Jagoda Buch
Historia kobiety, która odważyła się być szczęśliwa „Najlepsze scenariusze pisze samo życie” — to zdanie mogłoby stać się mottem tej powieści. „Bo nikt mnie nigdy nie kochał” to historia, która wciąga od pierwszych stron i długo nie pozwala o sobie zapomnieć. Autorka prowadzi czytelnika przez losy Joanny — kobiety uwikłanej w małżeństwo pozbawione bliskości, czułości i poczucia bezpieczeństwa. Związek z Frankiem, oparty bardziej na kontroli niż partnerstwie, stopniowo staje się dla bohaterki emocjonalnym więzieniem. Samotność, niespełnienie i tłumione potrzeby prowadzą ją do relacji z Adamem — mężczyzną dojrzałym, poranionym przez życie, ale zdolnym do prawdziwego uczucia. Szymborska bardzo umiejętnie buduje psychologię postaci. Joanna nie jest ani idealna, ani jednoznaczna — to kobieta pełna sprzeczności, lęków i nadziei. Jej decyzje bywają pochopne, czasem bolesne w skutkach, ale przez to niezwykle ludzkie. To historia, która mogłaby się wydarzyć naprawdę, bo oparta jest na emocjach dobrze znanych wielu kobietom: pragnieniu miłości, bycia widzianą i docenioną. Na szczególną uwagę zasługuje odwaga autorki w poruszaniu trudnych i traumatycznych tematów, takich jak molestowanie w dzieciństwie czy przemoc psychiczna w rodzinie. Te wątki nie są sensacyjne — przeciwnie, zostały opisane z dużą wrażliwością i empatią, pokazując, jak głęboko przeszłe krzywdy potrafią wpływać na dorosłe życie i relacje. Mimo bardzo smutnego i ciężkiego początku, powieść prowadzi czytelnika ku zaskakująco jasnemu zakończeniu. Finał przynosi ulgę i nadzieję, a decyzja Joanny wydaje się jedyną możliwą — wreszcie wybiera siebie i swoje szczęście. Robi to przy tym z klasą: zachowuje się wspaniałomyślnie wobec męża i odpowiedzialnie wobec córki, której zapewnia bezpieczeństwo i stabilność. Ta książka pokazuje, jak pochopnie podjęte decyzje mogą zamienić życie w piekło, ale też jak czasem — zupełnie nieoczekiwanie — pojawiają się ludzie, którzy potrafią nas pokochać naprawdę i odmienić los. To opowieść o drugich szansach, o miłości w dojrzałym wieku i o odwadze, by zacząć od nowa. Polecam tę powieść na weekend lub spokojne popołudnie — dla refleksji, wzruszenia i przypomnienia, że każdemu z nas należy się szczęście, bo mamy tylko jedno życie.

Jagoda Buch
Pałac pełen intryg i krwi „Imperium Sofia” autorstwa Kordiana Grajewskiego to mroczna, intensywna i bezkompromisowa opowieść o władzy, która nie zna granic ani świętości. Autor zabiera czytelnika do świata inspirowanego historią wschodnich imperiów, gdzie tron nie jest symbolem stabilności, lecz areną bezlitosnej gry, a lojalność ma wartość tylko tak długo, jak długo przynosi korzyść. Centralną postacią powieści jest sułtanka Matka Sofia – kobieta, która ucieleśnia absolutną władzę i chłodną kalkulację. Już sam jej portret budzi respekt: „Sofia była wysoką, szczupłą kobietą i mimo swych sześćdziesięciu paru lat wyglądała nadzwyczaj młodo (…) O jej majestacie świadczył też złoty pas, na którym zawieszony był stalowy sztylet (…) – jeden z dwóch najważniejszych artefaktów Imperium.” To nie tylko opis wyglądu, ale zapowiedź charakteru – Sofia jest władczynią, która nie potrzebuje korony, by budzić strach. Jednym z najmocniejszych elementów książki są pałacowe intrygi i konflikty rodzinne. Relacje między siostrami, córkami i wnukiem Sofii są pełne napięć, zazdrości i przemocy psychicznej. Sułtanka nie cofa się przed karaniem własnych dzieci: „Kara jest następująca: obie odbędziecie spacer po rozżarzonych kamieniach (…) Dzięki bliznom będziecie pamiętać o swej głupocie.” Te sceny pokazują, że w Imperium uczucia przegrywają z polityką, a rodzina jest jedynie narzędziem władzy. Grajewski konsekwentnie buduje atmosferę strachu i niepewności. Każdy dialog, każda decyzja niesie groźbę krwawej konsekwencji. Gdy padają słowa: „Dla mnie liczy się tylko wierność”, czytelnik rozumie, że zdrada – nawet domniemana – będzie karana bez litości. Publiczne egzekucje, lochy, biczowanie i trucizny są tu codziennością władzy, a nie wyjątkami. Równolegle narasta zagrożenie zewnętrzne: bunt janczarów i widmo wojny z Królestwem Anhatolyi. Młody Mehmed, formalny władca, zostaje wrzucony w sam środek chaosu, nie zdając sobie sprawy, że największym zagrożeniem nie są wrogie armie, lecz najbliższe mu osoby. To powieść ze świetnie poprowadzoną fabułą, w której autor bardzo umiejętnie nakreśla zarówno miejsca walki, jak i same starcia. Sceny bitewne są czytelne, dynamiczne i dobrze osadzone w realiach świata przedstawionego, dzięki czemu łatwo je sobie wyobrazić. Na szczególną uwagę zasługują wyraziści bohaterowie — każdy z nich ma wyraźnie zarysowany charakter i własne motywacje. Co ciekawe, mimo że nie zapałałam sympatią do żadnej z postaci, książka ani przez chwilę nie traci na atrakcyjności. Wręcz przeciwnie — chłodny dystans wobec bohaterów podkreśla brutalność świata Imperium i bezlitosne mechanizmy rządzące władzą. Narracja jest ciekawa, wciągająca i konsekwentna, a intrygi polityczne oraz napięcie budowane są stopniowo, bez chaosu i zbędnych dłużyzn. To lektura, która nie pozwala się nudzić i zmusza do śledzenia kolejnych wydarzeń z rosnącą uwagą. Zdecydowanie jest to książka, po której pozostaje silna ciekawość dalszych losów bohaterów — z dużym zainteresowaniem sięgnę po kolejną część serii. „Imperium Sofia” to książka dla czytelników ceniących brutalny realizm polityczny, silne kobiece postacie i narrację pozbawioną złudzeń. To opowieść o tym, że władza absolutna nie tylko deprawuje – ona niszczy wszystko, co stanie jej na drodze.

Jagoda Buch
Czytając świat razem z poetką. O tomiku „Rymy i rytmy, czyli historie wierszem zapisane” Tomik „Rymy i rytmy, czyli historie wierszem zapisane” Magdaleny Maciejewskiej to zbiór wierszy głęboko zanurzonych w codzienności, ale jednocześnie silnie zakotwiczonych w czasie – zarówno tym prywatnym, jak i historycznym. Autorka nie ucieka od prostoty formy, wręcz przeciwnie: świadomie ją wybiera, czyniąc z niej narzędzie do mówienia o sprawach ważnych, bliskich i uniwersalnych. Już w krótkim wierszu „Życie” poetka sygnalizuje swoją filozofię patrzenia na świat, opartą na równowadze między emocją a refleksją: „Czasem gest powie więcej niż słowa, czasem żyć trzeba zacząć od nowa” Te wersy wyznaczają ton całego tomiku – jest to poezja gestu, doświadczenia i prostych prawd, które wybrzmiewają mocniej właśnie dlatego, że są podane bez nadmiaru metaforycznego patosu. Szczególnie poruszające są wiersze osadzone w konkretnym momencie historycznym W „Dzielnych dziewczynach” autorka oddaje głos wojennej rzeczywistości, skupiając się na jednostkowym losie i cichym heroizmie codzienności. Spotkanie na dworcu staje się symboliczną klamrą: „Spotkały się na dworcu obie te dziewczyny, jedna była z Polski, druga z Ukrainy…” W tym prostym obrazie zawiera się cała dramatyczna zmiana świata – od młodzieńczych planów do przymusowej emigracji, od beztroski do odpowiedzialności i bólu. Podobny ciężar emocjonalny niesie wiersz „Oczy”, w którym wojna nie jest opisana bezpośrednio, lecz poprzez jej długofalowe skutki: „Te oczy, co zła tyle widziały, inaczej już będą także kochały.” To jeden z najbardziej dojrzałych tekstów tomiku – pokazuje, że trauma nie kończy się wraz z ucieczką w bezpieczne miejsce, lecz pozostaje w pamięci i w sposobie przeżywania świata. To poezja empatyczna, ludzka, bardzo „czasowa” – pełniąca funkcję świadectwa emocji, których nie sposób oddać za pomocą suchych danych i historycznych zapisów. W tomiku nie brakuje również lżejszych, obserwacyjnych tekstów, takich jak „Znacie to?”, „Punkty” czy „Smutna prawda”, w których Maciejewska z humorem i ironią komentuje absurdy codzienności, presję ocen, mody i społecznych oczekiwań. Ten balans między refleksją a żartem sprawia, że tomik pozostaje bliski czytelnikowi – nie moralizuje, lecz zaprasza do wspólnego uśmiechu i zastanowienia. Na szczególną uwagę zasługują też wiersze osobiste: „Matka”, „Ten jeden”, „Myśli”. To teksty intymne, pisane z perspektywy kobiety doświadczającej życia w jego najzwyklejszych, a zarazem najbardziej przełomowych momentach. Poetka nie idealizuje – pokazuje macierzyństwo, relacje i twórczość jako proces pełen sprzeczności, zmęczenia, ale i ogromnej siły. Natomiast wiersz „Stop”, będący rodzajem manifestu dojrzałości i samoakceptacji: „lepiej odpuścić, niż wiecznie się ścigać, odłożyć telefon i dostrzec człowieka.” Ten tekst doskonale oddaje charakter całego zbioru – spokojny, refleksyjny, uważny na drugiego człowieka i na samego siebie. Cały tomik sprawia wrażenie poetyckiego dziennika – zapisu myśli, obserwacji i emocji rozciągniętych na przestrzeni kilku lat. Dzięki datom pod wierszami czytelnik widzi, jak zmienia się świat i jak zmienia się sama autorka. To poezja szczera, komunikatywna i autentyczna – taka, w której wyraźnie widać człowieka stojącego za słowem. „Rymy i rytmy” to tomik dla tych, którzy cenią poezję bliską życiu – niewymyśloną, uważną i prawdziwą. Pokazuje poetkę nie tylko jako autorkę wierszy, ale jako kobietę zanurzoną w swoim czasie, reagującą na rzeczywistość i zapisującą ją taką, jaka jest. To zbiór szczery, komunikatywny i bliski czytelnikowi – taki, do którego można wracać, by odnaleźć własne emocje w cudzych słowach.

Jagoda Buch
Czytając świat razem z poetką. O tomiku „Rymy i rytmy, czyli historie wierszem zapisane” Tomik „Rymy i rytmy, czyli historie wierszem zapisane” Magdaleny Maciejewskiej to zbiór wierszy głęboko zanurzonych w codzienności, ale jednocześnie silnie zakotwiczonych w czasie – zarówno tym prywatnym, jak i historycznym. Autorka nie ucieka od prostoty formy, wręcz przeciwnie: świadomie ją wybiera, czyniąc z niej narzędzie do mówienia o sprawach ważnych, bliskich i uniwersalnych. Już w krótkim wierszu „Życie” poetka sygnalizuje swoją filozofię patrzenia na świat, opartą na równowadze między emocją a refleksją: „Czasem gest powie więcej niż słowa, czasem żyć trzeba zacząć od nowa” Te wersy wyznaczają ton całego tomiku – jest to poezja gestu, doświadczenia i prostych prawd, które wybrzmiewają mocniej właśnie dlatego, że są podane bez nadmiaru metaforycznego patosu. Szczególnie poruszające są wiersze osadzone w konkretnym momencie historycznym W „Dzielnych dziewczynach” autorka oddaje głos wojennej rzeczywistości, skupiając się na jednostkowym losie i cichym heroizmie codzienności. Spotkanie na dworcu staje się symboliczną klamrą: „Spotkały się na dworcu obie te dziewczyny, jedna była z Polski, druga z Ukrainy…” W tym prostym obrazie zawiera się cała dramatyczna zmiana świata – od młodzieńczych planów do przymusowej emigracji, od beztroski do odpowiedzialności i bólu. Podobny ciężar emocjonalny niesie wiersz „Oczy”, w którym wojna nie jest opisana bezpośrednio, lecz poprzez jej długofalowe skutki: „Te oczy, co zła tyle widziały, inaczej już będą także kochały.” To jeden z najbardziej dojrzałych tekstów tomiku – pokazuje, że trauma nie kończy się wraz z ucieczką w bezpieczne miejsce, lecz pozostaje w pamięci i w sposobie przeżywania świata. To poezja empatyczna, ludzka, bardzo „czasowa” – pełniąca funkcję świadectwa emocji, których nie sposób oddać za pomocą suchych danych i historycznych zapisów. W tomiku nie brakuje również lżejszych, obserwacyjnych tekstów, takich jak „Znacie to?”, „Punkty” czy „Smutna prawda”, w których Maciejewska z humorem i ironią komentuje absurdy codzienności, presję ocen, mody i społecznych oczekiwań. Ten balans między refleksją a żartem sprawia, że tomik pozostaje bliski czytelnikowi – nie moralizuje, lecz zaprasza do wspólnego uśmiechu i zastanowienia. Na szczególną uwagę zasługują też wiersze osobiste: „Matka”, „Ten jeden”, „Myśli”. To teksty intymne, pisane z perspektywy kobiety doświadczającej życia w jego najzwyklejszych, a zarazem najbardziej przełomowych momentach. Poetka nie idealizuje – pokazuje macierzyństwo, relacje i twórczość jako proces pełen sprzeczności, zmęczenia, ale i ogromnej siły. Natomiast wiersz „Stop”, będący rodzajem manifestu dojrzałości i samoakceptacji: „lepiej odpuścić, niż wiecznie się ścigać, odłożyć telefon i dostrzec człowieka.” Ten tekst doskonale oddaje charakter całego zbioru – spokojny, refleksyjny, uważny na drugiego człowieka i na samego siebie. Cały tomik sprawia wrażenie poetyckiego dziennika – zapisu myśli, obserwacji i emocji rozciągniętych na przestrzeni kilku lat. Dzięki datom pod wierszami czytelnik widzi, jak zmienia się świat i jak zmienia się sama autorka. To poezja szczera, komunikatywna i autentyczna – taka, w której wyraźnie widać człowieka stojącego za słowem. „Rymy i rytmy” to tomik dla tych, którzy cenią poezję bliską życiu – niewymyśloną, uważną i prawdziwą. Pokazuje poetkę nie tylko jako autorkę wierszy, ale jako kobietę zanurzoną w swoim czasie, reagującą na rzeczywistość i zapisującą ją taką, jaka jest. To zbiór szczery, komunikatywny i bliski czytelnikowi – taki, do którego można wracać, by odnaleźć własne emocje w cudzych słowach.

Jagoda Buch
Groteska, apokalipsa i świętokradczy humor — podróż po świecie „Urbi et Zombi” Grzegorz Gawlik w „Urbi et Zombi” proponuje czytelnikowi jazdę bez trzymanki przez światy religijnej groteski, teologicznego absurdu i humoru tak gęstego, że momentami można się nim udławić. To powieść, która — choć ubrana w futurystyczno-apokaliptyczny kostium — celuje przede wszystkim w nasze przyzwyczajenia, schematy myślenia i przyjmowane bezrefleksyjnie dogmaty. Już sama przedmowa, zaczynająca się klątwą, która „niech język zdrętwieje… niech mu się jądra zeschną na rodzynki”, sygnalizuje, że ciężkiej powagi tu nie będzie. Fabuła jest tylko szkieletem, na którym Gawlik zawiesza kolejne skecze i kpiny. Oto Emanuel Węgiel wraca na Ziemię po stuletniej misji odnalezienia Boga, a świat zmienił się w jeden wielki kalifat, z Polską jako ostatnią ostoją chrześcijaństwa. Ale nie fabuła jest tu ważna — lecz postacie i ich teologiczne wygibasy. Prym wiedzie kardynał Teofil, którego wewnętrzne monologi są jednym z najmocniejszych punktów książki. To on, smakując słowo konklawe, stwierdza zachwycony: „Słodkie niczym baklawa, i jakie klawe”, a chwilę później wieszczy: „tu trzeba myśleć apokaliptycznie!”. Gawlik bawi się religijnym słownikiem, rozciągając go do granic absurdu. Bohaterowie jednocześnie czczą i parodiują własne rytuały, jak wtedy, gdy rozważają symbolikę rozdawania „pięciu koszy odpadków biedakom”, dochodząc do wniosku, że przecież „jacyż byliby z nas chrześcijanie, gdybyśmy… nie myśleli o najbardziej potrzebujących? Żadni przecież!” Najciekawsze jest jednak to, że pod farsą pulsują całkiem poważne pytania. Kiedy jeden z narratorów pyta: „czy może zawsze jesteśmy w czymś zamknięci… jak matrioszka w matrioszce?”, ton niepostrzeżenie zmienia się z żartu w filozofię. Gawlik pokazuje, że religijność może być jednocześnie śmieszna, wzniosła, absurdalna i tragiczna. Postaci wciąż balansują między wiarą a paranoją. Moon Lee Druga, wskrzeszona i pełna zachwytu nad własnym powrotem, mówi: „nieżywym być jest jakoś nijako. Jakby się nie było”. Teofil zaś, w lochu, w roku „ostatnim tej ziemi”, rozczula się nad własnym losem jak nad męczeńską legendą, którą chciałby dopisać. „Urbi et Zombi” to satyra bez litości — religijna, kulturowa, społeczna. Gęsta, groteskowa, błyskotliwa. Czy obrazi niektórych? Z pewnością. Ale kto pozwoli jej rozwinąć skrzydła absurdu, zostanie nagrodzony inteligentną, przewrotną zabawą i niejedną myślą, która zostaje długo po lekturze.

Jagoda Buch
"Andheim" – gdzie magia ma swoją cenę Debiutancka powieść Alicji Burek, „Andheim” - saga upadku anioła, to rozbudowana, wielowątkowa historia fantasy, w której autorka łączy klasyczne motywy heroicznej epopei z refleksją nad naturą magii, władzy i poświęcenia. Już pierwsze sceny – dramatyczna śmierć królowej elfów z ręki paladyna – zapowiadają świat, w którym nie ma prostych rozwiązań, a każda decyzja pociąga za sobą ofiary. „Kiedy ognista włócznia mistrza zakonu paladynów przebiła dumną pierś królowej elfów, wszyscy wstrzymali oddech.” To nie tylko mocne otwarcie fabularne, lecz także symboliczny moment – początek końca świata, jaki znali bohaterowie. Wojna pomiędzy Andarolnem i Ithrandilem staje się tłem dla opowieści o duchowej walce, dojrzewaniu i odkrywaniu sensu własnej mocy. Świat przedstawiony – między magią a losem Burek tworzy z rozmachem pełen mitologii świat – Andheim – gdzie magia nie jest wyłącznie narzędziem walki, ale także duchowym doświadczeniem i przekleństwem. Szczególnie fascynujący jest wątek magii berserkerów – dzikiej, opartej na emocjach i przekraczaniu ludzkich ograniczeń. Eltred, mentor młodego Wyndelfa, tłumaczy: „Gniew jest głównym napędem magii berserkera, wierzymy w harmonię… wierzyliśmy, iż pomagając ludziom, uda się stworzyć piękniejszy świat, jednakże nie każdy podzielał naszą wiarę.” Autorka wprowadza tu ciekawy kontrast – pomiędzy emocjonalną, pierwotną mocą berserkerów a racjonalną, zdyscyplinowaną magią paladynów. Obie siły mają swoje cienie i blaski, a ich zderzenie przypomina klasyczne konflikty dobra i zła, które u Burek nigdy nie są jednoznaczne. Bohaterowie z krwi i kości Jednym z największych atutów powieści jest bogata galeria postaci. Każda z nich nosi w sobie ciężar przeszłości i osobisty cel, który nie zawsze współgra z ideami świata. Wyndelf, młody bohater poszukujący sensu i siły, jest postacią tragiczną – jego droga ku zrozumieniu magii berserkerów prowadzi przez ból i ofiarę. „Jeśli zginiesz tutaj, zginiesz naprawdę… jeśli zdobędziesz tu siłę, zdobędziesz ją naprawdę.” Takie słowa pokazują, że nauka w świecie Andheimu jest dosłowną walką o przetrwanie. Z kolei Wilhelm, dawny paladyn, którego „wrobiono w morderstwo”, wnosi do opowieści ton rozczarowania i politycznej intrygi. Jego rozmowa z matką, w której wyznaje: „Tak naprawdę nie zostałem Wielkim Mistrzem Zakonu, bo wrobiono mnie w morderstwo…”, odsłania gorzką prawdę o upadku ideałów w świecie, gdzie władza i wiara stają się narzędziami manipulacji. Miłość, obowiązek, poświęcenie Nie brak tu także wątków uczuciowych, subtelnie wplecionych w tło epickiej przygody. Szczególnie przejmujący jest fragment, w którym księżniczka Rozalia z bólem rezygnuje z zakazanej miłości: „Kocham cię, ale nie mogę tak dłużej… przykro mi.” To scena pełna emocjonalnej prawdy – jedna z tych, które pokazują, że Burek nie ogranicza się do opisów bitew i magii, ale sięga głębiej, w ludzkie serca. Styl i konstrukcja Autorka pisze językiem pełnym obrazów, z wyraźnym zamiłowaniem do klasycznej narracji fantasy. Opisy natury – „Andheim. Pełny stepów, łąk i sosnowych lasów. Nieskończona zieleń” – przywołują klimat dawnych sag, nadając historii niemal poetycki ton. Jednocześnie dialogi, często pełne ekspresji i filozoficznych rozważań, dobrze równoważą patos narracji. Momentami tekst może wydawać się przeładowany informacjami i nazwami, ale to częsty problem pierwszych tomów rozbudowanych sag – świat Burek dopiero się otwiera, a jego bogactwo zapowiada rozwój kolejnych części. Motyw upadku i odrodzenia Tytułowy Upadek Anioła to nie tylko metafora wojny między królestwami, ale również duchowy upadek bohaterów – i ich próby odkupienia. Śmierć cesarza i żałoba Rozalii zamykają powieść nutą melancholii: „Największą stratą dla Rozalii była śmierć ojca. Tuliła się do Andora, patrząc, jak na drewnianym stosie płonie ciało cesarza.” To piękny, tragiczny finał pierwszej części sagi, zapowiadający dalszą walkę o jedność i nadzieję w świecie, który zdaje się pogrążać w chaosie. Alicja Burek w „Andheim” - saga upadku anioła stworzyła epicką, emocjonalnie nasyconą opowieść o walce, wierze i przeznaczeniu. To książka, która spodoba się czytelnikom Wiedźmina, Pieśni lodu i ognia czy Eragona – fanom światów, gdzie magia ma cenę, a bohaterowie muszą wybierać między sercem a obowiązkiem. Choć momentami fabuła przytłacza natłokiem postaci i terminów, to wyczuwalna pasja autorki, bogactwo świata i emocjonalna głębia rekompensują te drobne niedociągnięcia. „Andheim” to obietnica wielkiej sagi – mrocznej, lirycznej i pełnej pytań o naturę dobra i zła.

Jagoda Buch
Black Notes – szczerość zamiast złudzeń „Black Notes” to książka, która w dobitny sposób zrywa z utartymi schematami literatury motywacyjnej. Autorzy – Monika Kwiatkowska i Ariel Kamiński – zamiast powtarzać znane slogany o „wychodzeniu ze strefy komfortu” i „robieniu tego, co się kocha”, konfrontują czytelnika z brutalną prawdą o cenie, jaką niesie droga do sukcesu. To nie jest poradnik pełen kolorowych obietnic, ale raczej kompas wskazujący kierunek – przy czym od samego początku jasno stawia warunki: „Jeśli nie jesteś skłonny do poświęceń, to nawet nie zaczynaj, zostań tam, gdzie jesteś.” Książka napisana jest oszczędnym stylem, co pozwala skupić się na treści i wyciągać własne wnioski. Widać, że intencją autorów było stworzenie swoistej „czarnej notatki” – krótkiego, lecz intensywnego zbioru refleksji, które mają nie tyle pocieszać, co przygotować na realne przeszkody i trudności. Jak piszą sami: „Większość tego typu książek rozwojowych zachęca, byś zaryzykował… zapominają przy tym dodać, ile może Cię to kosztować.” Największą siłą „Black Notes” jest autentyczność. Autorzy nie obiecują łatwego szczęścia, wręcz przeciwnie – ostrzegają, że każda decyzja pociąga za sobą próbę charakteru. Pojawia się tu szczere wezwanie do pracy nad sobą, pozbycia się złudzeń i zmierzenia z własnymi słabościami: „Czas aby wyjąć wszystkie trupy z szafy. Bez tego nie pójdziesz dalej.” Kwiatkowska i Kamiński pokazują, że sukces nie polega wyłącznie na osiąganiu celów materialnych, ale przede wszystkim na stawaniu się lepszym człowiekiem. Wartością nadrzędną staje się poczucie własnej wartości i wewnętrzna siła: „Człowiek szczęśliwy to człowiek z wysokim poczuciem własnej wartości.” „Black Notes” nie roztacza wizji życia pozbawionego problemów. Wręcz przeciwnie – autorzy uważają, że przeciwności są nieodłączną częścią drogi, a kluczem jest traktowanie ich jako lekcji: „Należy przeszkody traktować jak wyzwania, a porażki jako lekcje.” Ten pragmatyczny, bezpośredni ton odróżnia książkę od wielu pozycji motywacyjnych, które oferują iluzję bezwysiłkowej drogi do marzeń. Na uwagę zasługuje również część końcowa – praktyczne inspiracje w postaci listy polecanych filmów, literatury fachowej oraz „13 cnót” Benjamina Franklina. Dzięki temu „Black Notes” staje się nie tylko zbiorem refleksji, ale także punktem wyjścia do dalszej pracy nad sobą. „Black Notes” to nie jest książka dla każdego. Nie znajdzie tu ukojenia ktoś, kto oczekuje motywacyjnych frazesów i łatwych recept na szczęście. To raczej twardy, uczciwy przewodnik dla ludzi gotowych zmierzyć się z własnymi ograniczeniami i świadomie podjąć trudną drogę do sukcesu. Jej największą wartością jest szczerość i bezkompromisowość – coś, co w świecie poradników rozwoju osobistego zdarza się rzadko.

Jagoda Buch
„Szmaragd” Moniki Voland – kryminał z duszą i cieniem metafizyki „Szmaragd” to odważne połączenie kryminału z elementami metafizycznymi i romansu. Powieść stawia na atmosferę i wewnętrzne zmagania bohaterki — Jane Harison — która jako uzdrowicielka staje się osią opowieści: jej dar, koszmary i relacja z tajemniczym Ismo splatają wątki duchowe z kryminalną intrygą. To lektura dla czytelników lubiących mrok skandynawskich miasteczek, ale też metafizyczne refleksje nad winą, przebaczeniem i przeznaczeniem. Co działa dobrze Atmosfera miejsca. Opisy norweskiego miasteczka (Hydra) i bliskości sąsiedzkich relacji budują intymne, lekko melancholijne tło, które współgra z elementami nadprzyrodzonymi. Miejsce staje się niemal postacią: kameralne, śnieżne (w wyobrażeniu), osnute ciepłem domów, ale też cieniem tajemnic. Silna, skomplikowana bohaterka. Jane to postać wielowarstwowa — z jednej strony empatyczna uzdrowicielka, z drugiej osoba z własnymi ambicjami, lękami i moralnymi wątpliwościami. Autorka nie maluje jej tylko jako „dobrą duszę”, lecz pozwala czytelnikowi zobaczyć egoizm, pychę, wątpliwości i obsesje. Dzięki temu relacje (zwłaszcza z Ismo) mają napięcie i nie są jednowymiarowe. Mieszanka gatunków. Połączenie kryminału, elementów thrillera technologicznego (haker Ismo) i duchowej, niemal mistycznej perspektywy daje powieści oryginalne brzmienie. Motywy snów, oczyszczania dusz i wizji dodają warstwy symbolicznej, która potrafi skłonić do refleksji. Fragmenty emocjonalne i dialogi wewnętrzne. Fragmenty powieści pokazują umiejętność autorki do kreślenia intensywnych emocji — zarówno w scenach konfrontacji, jak i w tych spokojniejszych, introspektywnych. Co mogłoby być lepsze Pacing i gęstość informacji. Momentami narracja bywa przegadana — duża ilość introspekcji i wyjaśnień duchowych może zwalniać tempo fabuły kryminalnej. Czytelnikom oczekującym szybkiego thrillera może brakować bardziej skoncentrowanej akcji. Wyjaśnienia metafizyczne. Niektóre fragmenty (umowy dusz, mechanika uzdrawiania, hierarchia istot) bywają przedstawione bez pełnego „osadzenia” w świecie powieści. Dla fanów realizmu magicznego jest to atut, ale inni mogą oczekiwać solidniejszych zasad tej metafizycznej części. Postacie drugoplanowe. Choć Jane i Ismo są silnie zarysowani, część postaci pobocznych (np. niektóre ofiary, sąsiedzi) mogłaby zyskać nieco więcej indywidualności — wtedy intryga kryminalna zyskałaby na wiarygodności i emocjonalnym ciężarze. Motywy i tematy Wina i przebaczenie: sceny z oczyszczaniem dusz i konfrontacjami nadprzyrodzonymi stawiają pytania o to, kto ma prawo oceniać i czy przebaczenie może być instrumentem sprawiedliwości. Moc i odpowiedzialność: Jane jako „uzdrowicielka” mierzy się z pokusą wszechwładzy — fragmenty, w których myśli o byciu „Bogiem” pokazują moralne dylematy bohaterki. Technologie kontra duchowość: relacja z Ismo, hakerem, wprowadza współczesny kontrapunkt — jak technologia i mistycyzm współgrają (i konfliktują) w ratowaniu świata? Dla kogo ta książka Dla czytelników lubiących skandynawski klimat i powolne, gęste atmosferycznie historie. Dla osób, które cenią literaturę łączącą kryminał z duchowymi poszukiwaniami. Mniej polecana dla fanów klasycznych, szybkich thrillerów sensu stricto — tu bardziej liczy się wewnętrzna podróż niż szybkie tempo akcji. „Szmaragd” Moniki Voland to śmiała i nietuzinkowa opowieść, w której kryminalna intryga splata się z metafizycznym dramatem o winie, odkupieniu i moralności. Autorka prowadzi czytelnika przez świat pełen napięcia i duchowych dylematów, a mocna, wielowymiarowa bohaterka oraz sugestywnie budowana atmosfera sprawiają, że lektura skłania do refleksji nad granicami pomocy, ceną odpowiedzialności i prawdziwym znaczeniem przebaczenia. Choć narracja momentami zwalnia, a część wątków metafizycznych pozostawia pewien niedosyt, książka stanowi wartościową propozycję dla tych, którzy cenią literaturę łączącą różne gatunki i nie bojącą się stawiać fundamentalnych pytań.









1-5 z 666 recenzjiPrzepraszamy, żadne recenzje nie pasują do twoich aktualnych wyborów
Najnowsze oceny
-
Imperium Sofia
Oceniono 4 na 5przez Aleksandra Motyka -
Księżniczka i tęczowe smoki
Oceniono 5 na 5przez natalyk -
Współwydanie książki. Jak wydać książkę razem z wydawnictwem
Oceniono 5 na 5przez Danuta Kędra -
Droga przez Bretanię
Oceniono 5 na 5przez Elżbieta -
Konsultacja wydawnicza
Oceniono 5 na 5przez Edyta -
Sztuka uwodzenia
Oceniono 5 na 5przez Małgorzata Szweda- Czerwińska -
Świnka Celinka i historie z podwórka
Oceniono 5 na 5przez Eliza T. -
Świnka Celinka i nowi przyjaciele
Oceniono 5 na 5przez Eliza T. -
Świat w oczach czarownicy. Historie o mojej matce, górach i przemijaniu
Oceniono 4 na 5przez Jagoda Buch -
Świnka Celinka i nowi przyjaciele
Oceniono 5 na 5przez elizabadora09 -
Świat w oczach czarownicy. Historie o mojej matce, górach i przemijaniu
Oceniono 5 na 5przez Jolanta Ferdek -
Świat w oczach czarownicy. Historie o mojej matce, górach i przemijaniu
Oceniono 5 na 5przez Lea -
Ładunek
Oceniono 5 na 5przez Danuta Parkinson -
Współwydanie książki. Jak wydać książkę razem z wydawnictwem
Oceniono 5 na 5przez Edyta -
Bo nikt mnie nigdy nie kochał
Oceniono 4 na 5przez Jagoda Buch -
WYŚCIG NA OKRĘCIE "BEAGLE". Eseje o nauce i uczonych
Oceniono 5 na 5przez Piotr Panek -
Imperium Sofia
Oceniono 5 na 5przez Jagoda Buch -
Tajemnica mokradła
Oceniono 5 na 5przez igielkowa.biblioteczka.1 -
Czarna Orchidea. Miecz Odważnego Rycerza. Część I
Oceniono 4 na 5przez vanishingbooks -
Pakiet 4 tomów „Kochana Maryś! Listy z Afryki” w etui
Oceniono 5 na 5przez Przemysław -
Rymy i rytmy, czyli historie wierszem zapisane
Oceniono 5 na 5przez Jagoda Buch -
Droga przez Bretanię
Oceniono 5 na 5przez Jolanta Ferdek -
Świat w oczach czarownicy. Historie o mojej matce, górach i przemijaniu
Oceniono 4 na 5przez Małgorzata Szweda- Czerwińska -
Czekolada dla Mii
Oceniono 5 na 5przez Edyta -
Urbi et zombi
Oceniono 4 na 5przez Jagoda Buch -
Rymy i rytmy, czyli historie wierszem zapisane
Oceniono 4 na 5przez Małgorzata Szweda- Czerwińska -
Droga przez Bretanię
Oceniono 5 na 5przez Jan Skwarek -
MIKROKRAJE EUROPY
Oceniono 5 na 5przez Paweł -
Trauma bastruk
Oceniono 5 na 5przez Danuta Krzemieńska -
MIKROKRAJE EUROPY
Oceniono 3 na 5przez Jan Milner -
Zaraz (nie) wracam
Oceniono 5 na 5przez Joanna -
Marzenia trzeba spełniać! Emerytka pieszo przez Hiszpanię
Oceniono 5 na 5przez Jadwiga Jaworska -
Do przodu tyłem
Oceniono 5 na 5przez Jadwiga Jaworska -
Pustelnik. Więcej nas nie ma, niż jesteśmy
Oceniono 4 na 5przez Jolanta Ferdek -
Bez pokory. Historie kobiet skrzywdzonych
Oceniono 5 na 5przez Wioletta -
Moja Afryka. Wspomnienia lekarki ze Szpitala Alberta Schweitzera w Lambaréné
Oceniono 5 na 5przez HENRYKA -
PRZEWODNIK DO BADAŃ ARCHEOBOTANICZNYCH
Oceniono 5 na 5przez Ogrody Zacisza -
PRZEWODNIK DO BADAŃ ARCHEOBOTANICZNYCH
Oceniono 5 na 5przez Juliusz Grzybowski -
Andheim
Oceniono 5 na 5przez Jagoda Buch -
Spotkajmy się z Matką Ziemią
Oceniono 5 na 5przez Małgorzata Szweda- Czerwińska
-












“Imperium Sofia” – wciągająca lektura z ciekawymi pomysłami od autora (choć nie zawsze do końca logicznymi). Historia osadzona w starych czasach, jest czymś ciekawym (inspiruje do poznania historii prawdziwej świata tamtych czasów). Intrygi, mocny czasami wulgarny język – dla mnie coś wspaniałego 🙂 podbija charakter książki. Sofia to bohaterka bez poczucia życzliwości i idąca -dosłownie-po trupach do celu – władzy. Autor ukazuje nam ze szczegółami dwór oraz ludzi w nim żyjących. Dla mnie osobiście opisy są tym co pozwala książce wejść na wyższy level. Fakt, że postacie są przedstawione w sposób raczej negatywny, sprawiło, że szukałam w nich ludzkich i bardziej pozytywnych cech i wybierałam swojego bohatera, który mógłby zostać superhero w tym gąszczu intryg i przebiegłych planów. Ciekawe dialogi, które trzeba czasami rozumień zupełnie na przekór, również dodają fajnego charakteru książce i jej bohaterom. Być może nie jest to jakaś lektura do nominacji Oskarowych, ale uważam, że ma potencjał i chętnie sięgnę po kolejne jej tomy 🙂
Dzień dobry kochani. Dziś chcę Wam opowiedzieć o książce dla dzieci. Możecie ją czytać wspólnie z waszymi pociechami lub np. na dobranoc. Porusza ona ważny temat, który przedstawię Wam w dalszej części mojej opinii. Zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami.
Główną bohaterką jest dziewczynka – księżniczka Aurelka. Mieszka ona wraz ze swoimi rodzicami w pałacu. Ma mnóstwo zabawek, dworzan i co rusz dostaje kolejne prezenty. Jednak tym, czego najbardziej jej brak, jest zainteresowanie ze strony rodziców. Tego niestety nie posiada 🙁 W związku z tym, popada w coraz większy smutek i złość. Przez ten dość ponury nastrój dziewczynka przestaje widzieć kolory. Wszystko wokół staje się szare i pozbawione barw. Pewnego dnia, dziewczynka niespodziewanie odnajduje się pośród kolorowych smoków, które nakazują jej odszukać kolorowe, magiczne kamienie. Za ich sprawą, Aurelka ma odzyskać radość a przede wszystkim ponowną możliwość zobaczenia wszystkich kolorów tęczy. Jednak zadanie to wcale nie jest takie proste, a na dodatek jest mocno ograniczone czasowo. Czy księżniczce uda się odnaleźć wszystkie kamienie? Czy zmieści się w wyznaczonym przez smoki czasie? Jakie przygody i istoty spotka na swojej drodze? Do jakich wniosków dojdzie? Odpowiedzi na te wszystkie pytanie, znajdziecie podczas czytania tej wspaniałej historii!
Jak wspomniałam we wstępie, bajka ta porusza ważny temat, jakim jest depresja u dzieci. Brak uwagi i zainteresowania ze strony rodziców, może u dziecka wywołać smutek, lęk, złość oraz finalnie doprowadzić do poważnych konsekwencji. Niestety, niektórzy rodzice w ogóle nie dostrzegają i nie zdają sobie sprawy ze skali problemu. Są przekonani, że duża ilość zabawek czy uroczystości jest w stanie wynagrodzić wszystko. Że przecież dziecko powinno być szczęśliwe, bo jest rozpieszczone i wszystko ma.Nie dostrzegają, że to właśnie ich obecność oraz wspólne spędzanie czasu z dzieckiem, daje najwięcej radości, odpędzając poczucie osamotnienia . Aurelka niestety tego nie miała. W związku z tym, była coraz bardziej pogrążona w smutku i złości. Na nic nie miała siły ani ochoty. Była opryskliwa, a jej serduszko zalewała czerń. Myślę, ze niektórzy z nas, w różnych momentach również czuli się tak jak nasza księżniczka. Ważne jednak jest, by umieć się podnieść z tego marazmu i dostrzec piękno otaczającego nas świata. By korzystać w pełni z każdego danego nam dnia. Przede wszystkim potrafić docenić to, co mamy wokół siebie i mądrze z tego korzystać.
Teraz opowiem troszkę o samej książeczce. Zacznę od tego, że sama opowieść nie jest za długa, gdyż liczy niecałe 60 stron. Bardzo ważnym elementem, który dodaje niesamowitego uroku tej historii, są przepiękne ilustracje, które znajdziemy w środku. Dzięki nim zdecydowanie łatwiej jest nam sobie wyobrazić to, o czym w danym momencie czytamy. Ciekawym zabiegiem, jest również rozwiązanie, które Autorka zastosowała na końcu opowieści. Mianowicie, zamieściła zadania do rozwiązania, które uczą nasze pociechy kreatywności oraz kolorowanki, które można pokolorować według własnego uznania. Nie wiem jak Wasze dzieci, ale moja Rozalka uwielbia kolorować, więc była absolutnie wniebowzięta 🙂 Zgadzam się z również z tym, co napisano na okładce książki. Mianowicie: jest to bajka terapeutyczna, z której morał powinni czerpać przede wszystkim rodzice. Najważniejsze, aby zapamiętali, że to nie dobra materialne są tu najważniejsze, a wspólne spędzanie czasu. Poświęcanie swoim dzieciom dużej uwagi, zapewniając im przy tym poczucie bezpieczeństwa i pomoc w razie potrzeby.
Podsumując. Czy polecam tę książeczkę? Zdecydowanie tak! Bardzo lubimy z Rozalką takie historie, które nie tylko pobudzają wyobraźnię, ale również przekazują to, co naprawdę ważne. Jesteśmy zachwycone, a po takie opowieści sięgamy z ogromną przyjemnością. Bardzo dziękujemy Klub Recenzenta Wydawnictwa Sorus za egzemplarz do recenzji, polecamy i przyznajemy 10⭐️/10 📖😃
Na rynku poradników dla autorów pojawia się wiele publikacji, ale niewiele z nich tak konkretnie i praktycznie prowadzi przez proces wydawniczy jak „Współwydanie książki” od Wydawnictwa Sorus. To nie jest książka motywacyjna ani zbiór ogólników – to rzeczowy przewodnik po realiach rynku wydawniczego. Największą wartością tej pozycji jest przejrzystość. Autorzy nie obiecują drogi na skróty, tylko pokazują, jak naprawdę wygląda współpraca z wydawnictwem: od przygotowania tekstu, przez kwestie techniczne i prawne, aż po promocję i sprzedaż książki. Dzięki temu czytelnik może świadomie ocenić, czy współwydanie jest dla niego dobrą drogą. Książka szczególnie przyda się osobom, które mają już gotowy tekst i stoją na rozdrożu: selfpublishing czy wydawnictwo? Tu dostają konkretne porównania, przykłady, pytania i odpowiedzi oraz realne scenariusze współpracy. Dużym atutem są także elementy wizualne, przykłady okładek, papierów, formatów, które pozwalają wyobrazić sobie efekt końcowy. Poradnik napisany z doświadczenia, a nie z teorii. Czuć tu praktykę branżową i znajomość rynku. Voucher na wydanie książki jest miłym dodatkiem, ale prawdziwą wartością jest wiedza, która może uchronić autora przed kosztownymi błędami. Dla debiutantów będzie to mapa drogowa. Dla bardziej doświadczonych będzie to uporządkowanie wiedzy. Dla przedsiębiorców to konkretne narzędzie do realizacji projektów wydawniczych.
Książka dla tych, którzy myślą o wydaniu własnej publikacji poważnie
Znamy dość dobrze Bretanię. Nasi znajomi, którzy nici oniej nie wiedzą, kupili tę książkę i na jej podstawie wytyczyli miejsca do zwiedzania, co nam się wydało bardzo sensowne. Dlatego też zamówiłam tę książkę, której jeszcze nie zdążyłam przeczytać ale budzi mojej duże zaufanie.
Rozmowę z konsultantem wydawnictwa odbyła się w przyjaznej atmosferze. Pozwoliła mi rozwiać pewne wątpliwości co do wysłania propozycji wydawniczej, etapów wydania książki z wydawnictwem oraz kwestii dotyczących promocji swojego dzieła.