Promocja!

Aventura

(1 opinia klienta)

Pierwotna cena wynosiła: 44,90 zł.Aktualna cena wynosi: 39,90 zł.

Najniższa cena w ciągu ostatnich 30 dni: 39,90 

Sebastian i Wojtek, przebywszy ocean, zwiedzili Meksyk, Belize, Salwador, Ekwador, Peru oraz inne kraje, aż wreszcie dotarli do Brazylii. Na jedzenie i noclegi zarabiali… robiąc zdjęcia polaroidem, a za gościnę dziękowali pysznymi daniami, w których przyrządzaniu mistrzem jest Sebastian. W pewnym momencie ich ścieżki skrzyżowały się z krokodylem i lokalną mafią, a z takich opałów niełatwo jest wybrnąć…

Na stanie

SKU: 330-1-2-ISBN 978-83-63768-28-7 Kategoria: Znaczników: , , , , , , ,

Opis

Sebastian, na krótko przed swoimi dwudziestymi piątymi urodzinami, poczuł zew przygody. Pragnienie poznawania świata było tak silne, że postanowił ruszyć w podróż życia. Jeśli nie teraz, to kiedy? Zanim jednak zdążył podjąć jakąkolwiek decyzję, odezwał się do niego dawno niewidziany przyjaciel, Wojtek, proponując wspólną podróż do serca Ameryki Środkowej. Przypadek czy zrządzenie losu?


Sebastian i Wojtek, przebywszy ocean, zwiedzili Meksyk, Belize, Salwador, Ekwador, Peru oraz inne kraje, aż wreszcie dotarli do Brazylii. Na jedzenie i noclegi zarabiali… robiąc zdjęcia polaroidem, a za gościnę dziękowali pysznymi daniami, w których przyrządzaniu mistrzem jest Sebastian. W pewnym momencie ich ścieżki skrzyżowały się z krokodylem i lokalną mafią, a z takich opałów niełatwo jest wybrnąć…


Aventura to opowieść dwójki młodych podróżników o byciu w drodze, odkrywaniu świata oraz samych siebie.


Spis treści

Wstęp

  1. Meksyk
  2. Belize
  3. Gwatemala
  4. Salwador
  5. Honduras
  6. Nikaragua
  7. Kostaryka
  8. Panama
  9. Kolumbia
  10. Ekwador
  11. Peru
  12. Brazylia
  13. Europa

WSTĘP

Będzie dobrze!

Wakacje spędzałem na Korsyce, gdzie pracowałem w kuchni restauracji I’lombre. Właśnie miałem chwilę przerwy. Czasami, myśląc o kimś, myślami przyciągamy tę osobę. Oglądałem w Internecie zdjęcia swojego przyjaciela Wojtka, który wyruszył w podróż w 2012 roku, kiedy akurat do mnie napisał, że ładuje akumulatory w Polsce i że wkrótce planuje kolejny wyjazd. Tym razem za cel obrał Amerykę Środkową i Południową. Chyba czuł, że mu zazdroszczę umiejętności spełniania swoich marzeń, bo zapytał, czy nie chciałbym pojechać razem z nim. Znacie ten rodzaj pytań, które są brakującym puzzlem w naszej wewnętrznej układance? Takie właśnie było pytanie Wojtka. Poczułem przysłowiowe motyle w brzuchu i podniecenie na myśl, że moje marzenie może się urzeczywistnić. To pytanie stało się matką miliona następnych. Skoro Wojtek może robić tak fantastyczne rzeczy, dlaczego nie ja? – myślałem. Z czego będziemy się utrzymywać? W jaki sposób żyć? Czy to jest ten czas? Teraz albo nigdy? Na niektóre z tych pytań nie znalazłem od razu odpowiedzi. Ale w końcu – gdybyśmy znali odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania – po co mielibyśmy w ogóle żyć? Pytania przelatywały w mojej głowie tak szybko jak zmieniające się na ekranie telewizora cyferki z filmu Matrix. Przyjaciel zapewnił, że nie mam powodów do zmartwień i wszystko „będzie dobrze!”. Te dwa ostatnie słowa stały się motorem dla realizacji marzeń. W głowie zacząłem już pakować rzeczy na podróż życia. Z hasłem „Będzie dobrze!” postanowiłem ruszyć w drogę. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Trudno było mi uwierzyć, że moje marzenia są na wyciągnięcie ręki. Mimo że we krwi płynęły mi wówczas chyba wyłącznie endorfiny, starałem się, w miarę możliwości, twardo stąpać po ziemi. Siódmego października wróciłem do Polski z dodatkowym bagażem już podjętej decyzji. Nie byłem zaskoczony, gdy w oczach najbliższych zobaczyłem brak aprobaty. Rodzice i przyjaciele byli zszokowani. Bali się o moje zdrowie i przy każdej możliwej okazji próbowali wybić mi ten pomysł z głowy. Chyba wszyscy się ze mną zgodzą, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Decyzja ta była najbardziej soczystą wisienką na urodzinowym torcie, jaką można sobie wyobrazić. Uważali mnie za wariata, ale z trudem zaakceptowali tę szaloną decyzję. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana – taki właśnie toast wzniosłem podczas imprezy urodzinowej. Szampana wypiłem do dna, czując jak każdy bąbelek tego trunku pęka mi w ustach, wywołując wybuchową mieszankę różnych emocji, z których ciekawość była najsilniejsza. Kilka dni później zadzwonił Wojtek:

– Mam dla ciebie świetną wiadomość!

Dobrze pamiętam tamten wieczór – siedziałem wtedy u przyjaciół i oglądaliśmy Wiadomości.

Są takie momenty w życiu człowieka, kiedy jeden długo oczekiwany SMS, telefon, mejl powoduje, że czas się zatrzymuje, a nasz mózg na zawsze zapamiętuje różne zupełnie niepotrzebne szczegóły, takie jak kolor soku pomarańczowego, który akurat się piło, albo twarz spikera mówiącego właśnie w telewizji. Po pięciu słowach Wojtka z zaciekawieniem słuchałem, co powie dalej.

– Wylot jest dwudziestego trzeciego października z Londynu, lecimy do Meksyku!

Słowa brzmiały tak przyjemnie! Były niczym muzyka dla moich uszu. W tej samej chwili na ekranie TV zauważyłem zdjęcia z celu naszej podróży z dopiskiem „Zamieszki w Meksyku”. Krótki reportaż ukazał mi się w zwolnionym tempie. Po chwili milczenia odpowiedziałem, że właśnie oglądam Wiadomości i tam, dokąd jedziemy, panuje teraz przysłowiowy Meksyk. Dodałem, że ta dobra wiadomość, która jeszcze kilkadziesiąt sekund temu wywoływała we mnie jedynie podniecenie i radość, teraz budzi we mnie niepokój. Na co człowiek, który pozytywny sposób myślenia mógłby sprzedawać za niemałe pieniądze, powiedział: „Nic się nie martw, lecimy do Cancun i wzdłuż wybrzeża będziemy kierować się do kolejnego państwa, będzie dobrze!”. Kolejny raz z ust Wojtka usłyszałem hasło podróży. Teraz jednak poczułem niepewność, ale wiedziałem, że nie ma odwrotu. Moja rozmowa z Wojtkiem była ustawiona na tryb głośnomówiący, więc przyjaciele przeżyli szok. Przez cały wieczór nakłaniali mnie, abym jeszcze raz wszystko przemyślał. Słowa Wojtka dodały mi otuchy. Wiem, że ma już doświadczenie w podróżowaniu, czułem się z nim bezpieczniej. Moja podróż to niekończące się zbiegi okoliczności tworzące całość, to znaki z góry, że jestem na właściwej drodze.

– Będzie dobrze! – powiedziałem na tyle głośno, żeby przekonać samego siebie. Mimo że znajomi odradzali wyjazd, mocno wierzyłem w chęć spełnienia swoich największych marzeń i ta wiara była na tyle silna, że nie widziałem możliwości odwrotu.

Zapraszamy na nasz kanał na YouTube.

Informacje dodatkowe

Waga 350 g
Autor

Hennig Sebastian Malicha Wojtek

Liczba stron

297

Oprawa

miękka

Rok wydania

2016

język

polski

EAN: 9788363768287

1 opinia dla Aventura

  1. Maja

    Serdecznie polecam! fajne przygody dwójki przyjaciół!

Tylko zalogowani klienci, którzy kupili ten produkt mogą napisać opinię.

Wydawnictwo Sorus,
DM Sorus sp. z o.o.,
Bóżnicza 15/6,
60-643 Poznań,
Poland,
sorus@sorus.pl,
tel. +48 61 653 01 43

Wydawnictwo Sorus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.