Czas na zdrady

65,00 

Na stanie

SKU: 330-1-3-ISBN 978-83-89949-64-6 Kategoria: Znaczników: , , , , , , ,

Opis

Czytając „Czas na zdrady”, odnosi się wrażenie, że autora tej książki można postawić obok twórców najlepszych dzieł erotycznych w historii literatury. A niekiedy może nawet NAD nimi. W jego twórczości czuje się bowiem wielki talent, ubrany w lekką formę, a także ogromną znajomość duszy kobiety – z jej miłością, czułością, delikatnością i ogromem poświęcenia, ale i ze skłonnością do intrygi, żądzą zemsty, za zdradę zwłaszcza, z jej kaprysami i przywiązywaniem nieproporcjonalnie wielkiej wagi do szczegółu, jeżeli może to prowadzić do sytuacji, w której ma ona szansę okazać swoją wyższość.

Wielką siłą Valeva jest umiejętność konstruowania zaskakującej puenty opowiadania, stanowiącej niespodziankę dla czytelnika. Każda z nich to perełka. A całość – to z tych perełek naszyjnik. Godny nawet najbardziej atrakcyjnej kobiety.

Zygmunt Broniakrek
nestor polskiego dziennikarstwa,
wieloletni stały korespondent akredytowany przy Białym Domu w Waszyngtonie


Stojan Valev (ur. 1956) – pisarz i dziennikarz bułgarski. Zadebiutował w 1999 roku powieścią „Gdy Pan Bóg był na urlopie”. Inspiracje czerpie z folkloru bułgarskiego, zwłaszcza dotyczącego miłości i erotyki. Na podstawie ludowych opowieści napisał 30 opowiadać, które wydał w dwutomowym „Bułgarskim Dekameronie” (2002-2003). Opowiadania ze zbioru „Czas na zdrady” (2003) to w pewnym sensie kontynuacja Dekameronu, ale bohaterowie są współcześni, a ich perypetie mogą się przydarzyć równie dobrze Polakowi, Francuzowi czy Amerykanowi.

Na podstawie utwory „Zdrada jak się patrzy” bułgarska telewizja nakręciła nowelę filmową. Jest też autorem sztuki ”Solidarna klasa”.


SPIS TREŚCI

CZĘŚĆ PIERWSZA
ZDRADY W NIESTOSOWNEJ CHWILI

Seks przed śniadaniem
Rogi na szesnastym piętrze
Sprzątnę ci męża!
Lekarz pogotowia
Bilans Tani
Byłeś wspaniały, kochany!
Nigdy tak nie róbcie!
Gra Zoi
Tylu jest przystojnych mężczyzn
Pomóż mi, ty draniu!
Różowa plama
Jeszcze się zobaczymy!
Wiktor zwycięzca
Najmłodsza siostra

CZĘŚĆ DRUGA
OSZUKUJECIE NAS, CHŁOPY

Wychodzę na chwilę i nigdy nie wrócę
Tyłek na pokaz
Tajemnice mężczyzn
Nie zabijaj mamy!

CZĘŚĆ TRZECIA
REMIS

Figi na żyrandolu
Byłbym się z tobą ożenił!
Zdrada jak się patrzy
Paragraf drugi statutu małżeństwa
Podwójny cios
Biblioteka Mirelli
Tajemnica, której nie należy się domyślać
Wielkie czyhanie
Małżeństwo to miłość!
Odkrycie Werki
Wiadomość o zdradzie

CZĘŚĆ CZWARTA
KRĘPUJĄCY ŚWIADKOWIE

Nie powiem mamie
A ja co? Dureń!
I ty mnie zdradziłaś!
Psy nienawiści
Jak te lata wyją
Pułapka szczęścia
Moja święta matka

CZĘŚĆ PIĄTA
WSZYSTKO JEST ZDRADĄ

June, najmłodsza córka pułkownika
Dusza Zorki
Zielona szkoła
Żart

Seks przed śniadaniem

Różne bzdury wypisują dziś w gazetach – oburzył się Todor,
gdy Geri przeczytała mu głośno artykulik. Twierdzono w nim, że uczeni ustalili definitywnie i nieomylnie – najpewniejszą receptą na długowieczność i żelazne zdrowie jest seks przed śniadaniem.
Todor pomruczał z niezadowoleniem, wkładając buty, i wkrótce słychać było gniewny warkot jego Forda.
Geri roześmiała się dźwięcznie. Tak śmieją się kobiety, którym przed oczami majaczy coś pięknego, coś, co jeszcze nie ma nazwy, jest niewidzialne, ale na pewno nadejdzie. I zawsze przychodzi tylko do tych, które wierzą, że to się stanie.
– Będę biegała co rano – oświadczyła wieczorem w sypialni.
– A chodź i na rękach, jak chcesz! – warknął mąż, znużony domem wariatów w dużej firmie, którą kierował. Odwrócił się do ściany i zachrapał.
Punktualnie o piątej rano Geri otworzyła oczy. Włożyła przygotowany wcześniej dres, zupełnie nowe adidasy i wybiegła z domu. Rozwarła się przed nią pustka ulicy. Pobiegła w stronę parku.
– Hej, żołnierzyku, dokąd to? – usłyszała niespodziewanie za sobą męski głos i odwróciła się. Był to sprzedawca z kiosku z gazetami.
– Chodź ze mną! – rzuciła prowokacyjnie, nie zatrzymując się.
– Kiedy indziej… – mruknął sprzedawca, wpatrzony w nią. Geri pobiegła sprintem aleją, ale wkrótce się zadyszała, zwolniła tempo, było to podobne do biegu za tramwajem. Kiedy wracała, ociekająca potem, znów pobiegła z wyzywającą lekkością, ale tym razem zatrzymała się przed kioskiem z gazetami. Wzięła jedną, ale zorientowała się, że nie ma przy sobie pieniędzy. Chciała ją zwrócić.
– Weź. Zapłacisz kiedy indziej – powstrzymał ją sprzedawca. Oparła się o ladę i przyjrzała mężczyźnie stojącemu przed nią – miał około czterdziestki i grube, wysmagane wiatrem rysy twarzy.
– A może byśmy się poznali? – zaproponował z uśmiechem. – Jestem Kosjo Boew, kapitan rezerwy. Wywalili mnie z armii. Ciągle obmyślaliśmy, jak zwyciężyć NATO, a ono, zamiast wojować z nami, po prostu wykreśliło nas ze stanu osobowego. Zdobyli Ministerstwo Wojny zamiast kraju… Czy pojmujesz tę taktykę, żołnierzyku?
Skinęła głową ze zrozumieniem – w armii bezrobotnych były całe pułki wojskowych, których NATO wzięło jak swoich, bez jednego wystrzału. Co rano przechodziła obok sprzedawcy i śmiało wołała do niego:
– Chodź ze mną, kapitanie!
Kosjo kiwał głową – czy ją pozdrawiał, czy nie zgadzał się – nigdy tego nie zrozumiała. Ale pewnego ranka pobiegł za nią, dogonił i zdumiona zauważyła, że włożył na siebie dres i sportową koszulkę.
– Biegiem, żołnierzyku! – zakomenderował surowo kapitan rezerwy. Narzucił tempo, któremu nie sposób było sprostać – ale zacisnęła zęby, biegła, póki nie runęła bezsilnie na trawę obok drewnianego dziecięcego domku w parku. Upadł obok niej i jego ręce schwyciły ją. Próbowała się bronić, poturlali się – zaskoczeni, rozbawieni… Zabawa niepostrzeżenie przeszła w krótki pojedynek seksualny, który odbył się niezgodnie z wojskowymi standardami. Nie wyłoniono zwycięzcy, ponieważ oboje byli zadowoleni i szczęśliwi z powodu niespodziewanej przygody. Drewniany domek okazał się idealnym schronem.
– Tak się powinno wojować, kapitanie! – Geri pogłaskała go po twarzy.
– Rozkaz, generale! – zasalutował, leżąc.
Odtąd co rano biegali razem i zawsze docierali do drewnianego domku w parku, gdzie ona teatralnie osuwała się na ziemię, a on padał obok niej – by ją ratować pocałunkami i pieszczotami. W mgnieniu oka znikali w domku i następował krótki pojedynek, a zwycięzcy wciąż nie było. Obydwie armie wycofywały się z pola bitwy z poczuciem zwycięstwa. Kosjo stawał na swoim posterunku przy kiosku i zręcznie podawał gazety spieszącym się przechodniom.
Geri wracała do domu wykończona i szczęśliwa wsuwała się pod chłodne strumienie prysznica. Przygotowywała śniadanie i dopiero wtedy Todor, stękając, opadał na krzesło w maleńkiej kuchence. Na stole zawsze czekała na niego starannie złożona gazeta.
– To dobrze, że biegasz rankami – uśmiechał się krzywo.
– Dlaczego?
– Kupujesz mi gazetę.
– A seks przed śniadaniem? – mrugała do niego.
– Dość tych bzdur – czego to nie piszą w tych cholernych gazetach! – odpowiadał jej Todor z pełnymi ustami i chciwie rozkładał gazetę.
– I tak umrę, z otwartymi oczami – kiwała smutno głową z rękami opartymi o stół – i nie spełnię swojego marzenia o uprawianiu seksu przed śniadaniem…
Ale on, pochłonięty gazetą i jedzeniem, nie słyszał ani jej głosu, ani tajemnych sygnałów zachwytu, które płynęły jak dźwięk dzwonków z ciała szczęśliwej kobiety.

Zapraszamy na nasz kanał na YouTube.

Informacje dodatkowe

Waga 350 g
Wymiary 20 × 15 × 5 cm
Autor

Stojan Valev

Język

polski

Oprawa

miękka

Rok wydania

2009

Strony

275

Rodzaj publikacji

Książka drukowana

EAN: 9788389949646

Opinie

Nie ma jeszcze żadnych recenzji

Tylko zalogowani klienci, którzy kupili ten produkt mogą napisać opinię.

Wydawnictwo Sorus,
DM Sorus sp. z o.o.,
Bóżnicza 15/6,
60-643 Poznań,
Poland,
sorus@sorus.pl,
tel. +48 61 653 01 43

Wydawnictwo Sorus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.