Moja Kanada

(1 opinia klienta)

Zakres cen: od 39,00 zł do 69,00 zł

Opis

Moja podróż do Kanady nie była zwykłą wycieczką. To było coś więcej niż przelotny romans na dzikiej plaży u podnóża Gór Skalistych. To prawdziwa miłość – szczera, bezkształtna, bezinteresowna i czysta. Moja Kanada to podróż przez życie w stronę marzeń na wietrze przeciwności losu, którym to warto stawiać czoła. To opowieść o wierze w swoje możliwości, o upadkach i o lewitacji ducha marzyciela w krainie realnych wrażeń. To refleksje z podróży oczyma artysty, muzyka i poety z głęboką analizą człowieka jako wartości bezcennej. 

Moja Kanada – to Moje Marzenie. 

Autor


Piotr Jan Surma – ur. w 1982 r. w Nowym Targu marzyciel, fantasta, gitarzysta, meloman, miłośnik lasu i amator gór oraz poszukiwacz siebie na łąkach czasu. Z pochodzenia Góral, ale mieszkający nad morzem w obcym, ale jakże swojskim kraju – Anglii. Autor kilku niedościgniętych przez sukces utworów muzycznych pod szyldem PJ Surma – do odsłuchu na YouTube. Były gitarzysta Roadhouse Bound oraz Orpheus Fury. Obecnie grający muzykę gitarowo-relaksacyjną.


SPIS TREŚCI

  1. DLACZEGO KANADA?
  2. MARZENIA
  3. PLANOWANIE
  4. AUTOBUS
  5. SAMOLOT
  6. KANADA
  7. WODOSPAD NIAGARA
  8. DZIEŃ TRZECI
  9. DZIEŃ CZWARTY
  10. CALGARY
  11. BANFF
  12. LAKE MINNEWANKA
  13. TUNNEL MOUNTAIN
  14. VERMILION LAKES
  15. ICEFIELDS PARKWAY
  16. LAKE LOUISE
  17. MORAINE LAKE
  18. PIERWSZA NOC W JEEPIE
  19. NIEDŹWIEDŹ
  20. BOW
  21. PEYTO LAKE
  22. WATERFOWL
  23. W LEWO
  24. W PRAWO
  25. JASPER PARK
  26. LODOWIEC ATHABASCA
  27. OSTATNIA NOC W JEEPIE
  28. JASPER – POWRÓT DO CYWILIZACJI
  29. MALIGNE LAKE
  30. POCIĄG
  31. VANCOUVER
  32. STANLEY PARK
  33. CHIŃSKA DZIELNICA
  34. PANI Z WÓZKIEM
  35. HEROINA
  36. PAKOWANIE
  37. MISTRZ, POETA I ATLETA

DLACZEGO KANADA?

To już prawie siedem lat od mojej kanadyjskiej eskapady – zwieńczenia marzeń o zapachu klonu i soczystej sosny. Wolność w tle olbrzymich przestrzeni, wszystko większe od znanej miary: tropikalny deszcz – prysznic, jakiego nigdy wcześniej nie znałem; preria – równina wyjęta z filmowej scenerii i wklejona w rzeczywistość dnia teraźniejszego niczym znaczki na kartkę pocztową. I te góry… Hmm…

Kanada nigdy nie była dla mnie jakimś tam zwykłym krajem. Raczej stanem życia zaczerpniętym z głębokiego oddechu, który nigdy nie miał się spełnić. Bo niby jak? I może zabrzmi to niczym przyśpiewka starego formatu, ale to naprawdę były inne czasy. Przynajmniej w moim wydaniu. Czasy brutalnych niepowodzeń oraz bardzo ambitnych marzeń, które stały się pokarmem dla mojej duszy, paliwem do wehikułu czasu, który miał dopiero wyruszyć po swoje przygody.

Wizja Kanady od zawsze szumiała mi w głowie jak rwąca rzeka, jak podmuch newralgicznej chwili. Jawiła się jako kraina raju i wolności, pełna przestrzeni i ezoterycznych kształtów – innych i niewinnych. Mnie, urodzonemu w polskich górach, gdzie Tatry w zasięgu wzroku wabią i przyciągają uwagę każdego dnia, rzucając swój czar na publiczność przyjezdną oraz mieszkańców okolicznych wsi i dwóch miast – Nowego Targu i metafizycznego Zakopanego. I tworzą bajeczny spektakl codziennej przemiany, metamorfozy wyjętej żywcem z Czterech Pór Roku Vivaldiego, gdzie Gorce, Pieniny i mój majestatyczny Przełom Białki – niczym mniejsze jeszcze rodzeństwo – składają się na całość góralszczyzny.

Tatry jak magnez skupiały mój wzrok od najpierwszych, niewinnych kroków dziecka. To tu od najmłodszych lat marzenia zderzały się z rzeczywistością, brutalny realizm z fantazją, świat dnia codziennego z cykliczną zmianą pór roku oraz huśtawkami góralskich nastrojów. Podczas halnego powiewa na maszcie wiele zmiennych flag.

Ten pierwszy śnieg na szczytach gór od połowy lata i zimne powietrze zwiastujące zwolnienie czasu i dłuższy sen. Jesienne spacery, zapach wilgotnej watry z gęstym dymem cetyny i piwo. To piwo… ten czas… ci ludzie… bunt przełomu wieku. To właśnie tu zdarzyły się pierwsze nieudane podboje miłosne, które bolą do dziś. Zakazany czas jak zakazany owoc – hymn młodych i wielkich dni. Nic tak nie pachnie fantazją jak rzeka Białka w letni ciepły wieczór, podbarwiony zachodem słońca i tęsknotą zmienioną w nostalgiczny uśmiech.

To wszystko było niczym ziarno, z którego wykiełkowało marzenie o Kanadzie, dzikiej i wolnej w swojej naturze. Te śpiskie korzenie, z których wyrosło drzewo zakwitłe kwiatem pachnącym, owocem kuszącym snem o wolności bez końca. Ale skąd ten sen? Tego nie wiem. Zawsze go miałem w sobie, a on zawsze wołał głośno moje imię i wzywał: Przyjedź do Kanady!

MARZENIA

Wszystko zaczyna się jednak od marzeń i głodu wrażeń. Ale żeby marzenia nie okazały się zepsutym jabłkiem, trzeba wziąć się w garść i do roboty. Marzenia nie spełniają się same! To nie jakaś tam wygrana w totolotka! Takie myślenie wprowadza w błąd i gubi w labiryncie życia na samym starcie. Na marzenia trzeba (wręcz powinno się!) ciężko pracować. Ta satysfakcja, to planowanie, niepowodzenia, wloty i upadki uszlachetniają każdy krok, a droga staje się opowieścią ważną i unikatową – jak moja. Tak właśnie myślę, że ta opowieść jest unikatowa, bo moja i najprawdziwsza. Wierzę, że każdy może napisać i pisze własne dzieło swoim czynem. Nie zawsze może słusznym, ale w końcu jesteśmy tylko ludźmi i łatwo nam popełnić błąd.

PLANOWANIE

Marzenia + rzeczywistość = planowanie i determinacja. Pieniądze oraz czas to dwie potrzebne rzeczy, których ciągle było mało. Ale co zrobić? Mało jest – i zawsze będzie! Nie ma co się nad tym rozczulać, tylko brać życie za rogi i działać!

Osiemnaście dni w raju pochłonęły dwa i pół tysiąca funtów szterlingów (suma podana w walucie zarobkowej), a warte były sto milionów razy więcej – bez pięciu zdań. Każda chwila, każda sekunda oddechu kanadyjskim powietrzem, spełnionego snu, okazała się tak cenna, że aż bezcenna! I nie da się tego ocenić ani przecenić! Można – tylko i aż – docenić. Czas nie ma swojej ceny. Sami decydujemy, ile jest wart i co chcemy z nim zrobić. A czas w Kanadzie był tylko mój i okazał się preludium do wielkich zmian. Wreszcie otworzyły mi się okna na świat, a świeże powietrze wypełniło płuca. Nabrałem głębokiego wdechu i poczułem, wręcz uwierzyłem, że mogę żyć na pełnych żaglach – z wiatrem, a nawet pod wiatr.

Rzeczy formalne, takie jak wiza i dokumenty potrzebne do wkroczenia na obiecany ląd, zacząłem przygotowywać już sześć miesięcy wcześniej. Wedle zasady podróżuje się trzy razy! Przygotowanie do podróży to pierwszy etap i bardzo ekscytujące przeżycie. A więc kartkowanie stron przewodnika i setki godzin wertowania stron internetu, aby potem jak najwięcej zobaczyć, zwiedzić, a przy tym nie zamęczyć i nie rozczarować swojego marzenia. Im zatem więcej czasu i sił poświęcimy na to przed wyjazdem, tym więcej luzu będziemy mieli w trakcie przygody. Dzień wydłuży swoje godziny, a wschody i zachody słońca pozwolą kontemplować niezapomniane chwile.

Skoro zaś jestem mistrzem planowania i planów awaryjnych (a nawet awaryjnych do awaryjnych), przygotowywałem się bardzo skrupulatnie do mojej kanadyjskiej przygody. A pisząc to, tu i teraz, po latach na Małym Manhattanie, ciarki przechodzą mi po plecach na same wspomnienia.

Boże, jak tęsknię!

Zapraszamy na nasz kanał na YouTube.

Informacje dodatkowe

Waga 350 g
Wymiary 14,5 × 20,5 × 1 cm
Autor:

Piotr Surma

Okładka:

miękka

Rok wydania

2024

Strony

118

Format pliku

EPUB, MOBI, PDF

Rodzaj publikacji

Ebook, Książka drukowana

Wydanie

II

EAN: 9788368095142

1 opinia dla Moja Kanada

  1. natalia

    „Moja Kanada” zaskoczyła mnie już od pierwszych stron. Spodziewałam się zwyczajnej opowieści o podróży do dalekiego kraju – lekkiej, w charakterze przewodnika, pełnej ładnych opisów przyrody i zabawnych anegdot. Zamiast tego dostałam niezwykle osobisty zapis przeżyć podróżnika, pełen emocji, wątpliwości i zachwytów. Od razu spodobała mi się autentyczność książki i obrazowość opisów – momentami czułam się tak, jakbym sama podróżowała po Kanadzie.

    Autor nie idealizuje swojej wyprawy, wręcz przeciwnie, pokazuje ją bardzo realistycznie. Kanada w jego oczach nie jest krajobrazem rodem z pocztówki, ale miejscem, które wystawia człowieka na próbę. Widzimy całą drogę Piotra Surmy, wszystkie wzloty i upadki, plany i ich efekt. W książce pokazane jest, że każda podróż zaczyna się od marzenia i jedynie od podróżnika zależy to, czy zostanie ono spełnione.

    Podoba mi się także zwrócenie uwagi na to, że taka wyprawa, poza fizycznymi wyzwaniami, niesie ze sobą także dylematy psychiczne i emocjonalne. Autor nie boi się przyznać do porażek i momentów, w których wszystko przestaje mieć sens. Pisze o sytuacjach, które wielu z nas wolałoby przemilczeć – o paranoicznym strachu w lesie, o bezradności wobec problemów społecznych, z jakimi zetknął się w Vancouverze, o swoich ograniczeniach.

    Książka jest pełna wrażliwości – obrazowe opisy przyrody dopełniają przemyślenia Piotra Surmy. Można wyczuć, że autor naprawdę przeżył to, o czym pisze, a jego historia powstała z potrzeby serca. „Moja Kanada” to opowieść dla tych, którzy chcą przeczytać o czymś więcej niż tylko fantastycznych wspomnieniach z podróży.

Tylko zalogowani klienci, którzy kupili ten produkt mogą napisać opinię.

Wydawnictwo Sorus,
DM Sorus sp. z o.o.,
Bóżnicza 15/6,
60-643 Poznań,
Poland,
sorus@sorus.pl,
tel. +48 61 653 01 43

Wydawnictwo Sorus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.