O PANU IZYDORZE KAFTALU ORAZ JEGO MAŁŻONCE PANI FELLI

19,00 

Tajemnice alkowy warszawskiej socjety drugiej połowy XIX wieku w anegdocie

Ploteczki, anegdoty i żarty przez ich Przyjaciół zanotowane

Ze znalezionego rękopisu przygotował do druku Marian FUKS

Na stanie

Opis

Anegdoty i dowcipy o tajemnicach alkowy warszawskiej socjety, oddające atmosferę mieszczańskiej Warszawy końca XIX w. Wprowadzenie historyczne. Oryginalne ryciny F. Kostrzewskiego.

Książeczka zawiera autentyczne anegdoty, zapisane w starym brulionie przez osoby z tzw. „towarzystwa” czasów fin de siecle’u. Z zamieszczonych tekstów wyłania się osobliwy klimat życia towarzyskiego i wizerunek sporej grupy wybitnych osobistości tego czasu, elity, burżuazji, uczonych, artystów – postaci odnotowywanych w encyklopediach, słownikach biograficznych, dziełach historyków. Jednym z popularnych warszawskich salonów w drugiej połowie XIX wieku był salon Kaftalów. Tu zbierała się elita warszawskiej inteligencji, tu się zabawiano opowiadaniem ploteczek i zmyślonych zdarzeń,szeptaniem na ucho sprośności. I właśnie takie rzeczy zapisywali własnoręcznie świadkowie wydarzeń do wspomnianego brulionu, dobytego z domowego archiwum pewnej miłej Pani.

Pan Izydor Kaftal wśród przyjaciół

Opis obyczajów mieszczaństwa, sfer średniozamożnych i środowisk inteligenckich nie może się opierać tylko na podstawie archiwaliów, prac historycznych, memuarystyki, prasy itp., lecz należy także sięgnąć do pewnych marginaliów, pozornie jakby nic nie znaczących. Najczęściej z życiorysów osób wybitnych, znanych, wyłaniają się postacie dystyngowane, bez skazy, bez poczucia humoru, jakby nie splamione najmniejszymi grzeszkami, od których wszak nie wolne były nawet najwybitniejsze osobistości, uwiecznione na kartach historii i w encyklopediach.

Właśnie z drobnych zapisków, rozsianych w kronikach towarzyskich, w korespondencji, ze wspomnień świadków epoki, osób „z towarzystwa”, można odnaleźć pewne, nieznane cechy charakteru osób sławnych z literatury, encyklopedii, zapisów biograficznych. Jednym z takich źródeł może też być anegdota. To ona właśnie przybliża nam człowieka powszechnie znanego, zdejmuje go może z piedestału, ale czyni bliższym i bardziej lubianym.

Właśnie materiał anegdotyczny, nawet przekazany przez najbardziej wiarygodnych świadków wydarzeń, rzadko znajduje się w archiwach. Najczęściej bywa przekazywany ustnie, zapisywany w pamięci osób, które były uczestnikami spotkań towarzyskich, biesiad, które bez dowcipów, anegdot, ploteczek byłyby nudnym obżarstwem, ględzeniem bez polotu i niczym więcej.

Dlatego też dobyty z pawlacza, z domowego archiwum pewnej miłej Pani, stary, podniszczony zeszyt — brulion w ciemnej oprawie, z pożółkłymi kartkami zapisanymi różnym charakterem pisma — staje się cennym dokumentem obyczaju epoki.

Jest to niezwykły dokument, przyczynek do życia towarzyskiego czasów fin de siècle’u. Wyłania się z tych tekstów osobliwy klimat życia towarzyskiego i wizerunek sporej grupy wybitnych osobistości tego czasu, elity, burżuazji, uczonych, artystów, postaci odnotowywanych w encyklopediach, słownikach biograficznych, dziełach historyków. Chyba warto spojrzeć na niektóre postacie historyczne przez pryzmat anegdoty, przez klimat biesiad towarzyskich, opowiastek, często nieprawdopodobnych, ale znamiennych dla epoki i środowiska.

Jednym z popularnych warszawskich salonów w drugiej połowie XIX wieku był salon Kaftalów. Tu zbierała się elita warszawskiej inteligencji, tu się zabawiano opowiadaniem ploteczek i zmyślonych zdarzeń, szeptaniem na ucho sprośności. I właśnie takie rzeczy zapisywali własnoręcznie świadkowie wydarzeń do wspomnianego brulionu.

Oczywiście nie wszystko, co tam napisano, trzeba przyjąć na serio, należy to raczej odczytywać z przymrużeniem oka, ponieważ roi się tu od nieprawdopodobnych ploteczek, małych insynuacji, złośliwych pomówień. Bohaterami są, obok galerii sławnych postaci, przede wszystkim sam Kaftal — zamożny warszawski kupiec, bankier i mecenas sztuki, miłośnik muzyki i malarstwa, znany z niebywałego poczucia humoru — oraz jego małżonka „pani Fella”. Oboje brali za dobrą monetę wszystkie złośliwości i żarty krążące po mieście na ich temat.

Przypomnijmy, kim był Pan Izydor Kaftal (1824–1901). Mówiło się o nim w tak zwanym lepszym towarzystwie stolicy „pan Izydor”, ale częściej „mąż Kaftalowej”, jego małżonka bowiem była swojego rodzaju spiritus movens warszawskiej socjety. Pani Felicja Kaftalowa (1844–1907), zwana raczej „pani Fella”, osoba piękna, choć o niezwykłej tuszy, była duszą salonu w ich domu przy ulicy Senatorskiej 28. Tu gości zawsze oczekiwał świetny poczęstunek, doskonałe jadło, znakomite wina i mocniejsze napitki, a przede wszystkim atmosfera pełna pogody, humoru i ploteczek szeptanych na ucho, ale tak, aby wszyscy słyszeli.

Salon często rozbrzmiewał także muzyką, szczególnie podczas odwiedzin ich córki Margot (1873–1942 we Włoszech). Była ona znaną na owe czasy operową, koloraturową śpiewaczką.

Bolesław Prus, częsty gość Kaftalów, nieraz wspomina o nich w swoich „Kronikach” z dużą sympatią.

W brulionie, na pierwszej stronie czytamy: Cieniom Kaftala i żony jego Feli nieodrodnych dzieci Warszawy poświęcają zbieracze. Warszawa 1912.

A dalej: „Nasza literatura krytyczna, tak bogata, tak świetnie rozwijająca się w ostatnich latach, nie posiada dotąd studium poświęconego Kaftalowi. A przecież Kaftal — ten Ulisses, ten Falstaff, ongiem warszawski — zasługuje na to w zupełności”.

Różnymi rękami, różnymi charakterami pisma zanotowanych jest 60 anegdot wpisanych lub podanych przez kilkanaście wybitnych osobistości ze świata kultury, nauki, życia społecznego.

Bohaterami anegdot są m.in.: Stefan Askenazy, Jan Kazimierz Tatarkiewicz, Aleksander Kraushar, Leopold Meyet, Samuel Dickstein, Wacław Mayzel, Władysław Kozłowski, a także postaci z towarzystwa: Moryc, Bartek, Szymon, August Z.

Cieniom Kaftala i żony jego Feli nieodrodnych dzieci Warszawy poświęcają zbieracze (1912)

(strona z faksymile — zapis odręczny; pomijam jako obraz, chyba że chcesz także przepisać odręczny tekst)

I. Wymiana depesz

Kaftalowa pojechała raz, będąc już w ósmym miesiącu stanu błogosławionego, do Paryża. Przeszło trzy miesiące, a Kaftal nie otrzymywał wiadomości o szczęśliwym rozwiązaniu. W końcu po czterech miesiącach oddają mu depeszę:

— Byłam chora, miałam chłopczyka, jestem zdrowa.

Znełkany mąż odpowiedział natychmiast:

— Byłem zdrów, miałem dziewczynkę, jestem chory.

II. Kupno konia

Kaftal chciał nabyć konia. Na zapytanie, czy koń przedstawiony mu do kupna ma dobre chody, faktor zachwalający swój towar odparł:

— Ten koń to tak prędko leci, że jak pan wyjedzie z Warszawy o 12, to o 12.30 już pan będzie w Wilanowie.

Na to Kaftal:

— No to ja tego konia nie kupię.
— Dlaczego?
— Co ja bym robił o 12.30 w Wilanowie…

III. Kolacja i obiad

Raz na kolacji podczas karnawału, znany ze swego dowcipu pan August Z. wstał i wygłosił wezwanie:

— Za wyśmienite pączki ucałujmy gospodyni rączki!

Nazajutrz Kaftal był na obiedzie. Pamiętając wezwanie pana Augusta Z., które zyskało poklask ogólny, wstał po zupie i zaproponował:

— Za wyśmienitą zupę, pocałujmy gospodynię w rączki!

Zapraszamy na nasz kanał na YouTube.

Informacje dodatkowe

Waga 75 g
Liczba stron

93

Format

11,5 x 16,5 cm

ISBN 

83-87133-13-2

EAN: 8387133132

Opinie

Nie ma jeszcze żadnych recenzji

Tylko zalogowani klienci, którzy kupili ten produkt mogą napisać opinię.

Wydawnictwo Sorus,
DM Sorus sp. z o.o.,
Bóżnicza 15/6,
60-643 Poznań,
Poland,
sorus@sorus.pl,
tel. +48 61 653 01 43

Wydawnictwo Sorus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.