Opis
Jeżeli wiesz, czym różni się „Miasto doznań” od „Ezoterycznego Poznania”, zdajesz sobie sprawę z tego, że Paweł Małaszyński jest nie tylko aktorem, ale i muzykiem, a przede wszystkim żyjesz w rytmie rocka… ta książka jest właśnie dla Ciebie.
„Rock & Talk” to zbiór wywiadów przeprowadzonych przez młodą dziennikarkę, Martynę Walczak, z jednymi z najpopularniejszych artystów polskiej muzyki rockowej ostatnich lat. Traktuje nie tylko o tym, co dzieje się na scenie, ale i poza nią. Dowiesz się z niej m.in., dlaczego Kuba Kawalec przestał trenować boks, czy Paweł Małaszyński jest prawdziwym buntownikiem, dlaczego Tymon Tymański coraz częściej narzeka, czy Krzysztof Grabowski jest malkontentem… A przede wszystkim – przeczytasz o prawdziwej pasji, czyli muzyce, która stanowi inspirację do życia.
SPIS TREŚCI
- POCZĄTKI NIE BYŁY ŁATWE…
- ROGUC
- MAŁASZ
- HAPPYSAD
- WIRASZEK
- TYMON
- GRABAŻ
- PODZIĘKOWANIA
POCZĄTKI NIE BYŁY ŁATWE…
Wszystko zaczęło się w 2013 roku na pierwszych zajęciach seminarium magisterskiego, kiedy mój ówczesny promotor zadał mi pytanie, o czym chcę napisać pracę. Odpowiedź wydawała się oczywista. Wiedziałam, że na pewno będzie to temat związany z muzyką, ale na tym koniec. Kilka nieprzespanych nocy zaowocowało tym, że postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i zaprosić do współpracy artystów, którzy od lat byli dla mnie inspiracją. Zaczęło się od trzech wywiadów, które dla początkującej „dziennikarki” stanowiły nie lada wyzwanie, ale także okazały się próbą sprawdzenia swoich możliwości i inicjacją skomplikowanego procesu odkrywania artystycznej tożsamości własnych idoli, co – nota bene – trwa do dziś. Czułam się jak dziecko, które dostaje pudło puzzli z ogromną liczbą elementów i próbuje odtworzyć wzór z opakowania. Tylko że obrazy się zmieniają, a elementów układanki przybywa lub ubywa w zależności od biegu zdarzeń i rozwoju sytuacji.
Po niespełna dwóch latach odkąd mam prawo posługiwać się tytułem magistra, zrodził się pomysł na kontynuację przygody z dziennikarstwem. Do wcześniejszych bohaterów dołączyli kolejni muzycy, a rozmowy odbywały się w przeróżnych miejscach i okolicznościach: między koncertami, w poznańskim parku, podczas spacerów, w kawiarniach czy w tzw. „przelocie”, czyli jedno pytanie zadane w przerwie na kawę, pomimo napiętego harmonogramu zapracowanego muzyka.
Choć wiązało się to z wieloma obawami, dziś mogę z całą świadomością powiedzieć, że były to dwa najlepsze lata mojego dotychczasowego życia. Spotkałam wspaniałych ludzi, których próbowałam poznać, zrozumieć, pokazać ich nową – niekiedy zupełnie inną – twarz. Moja książka jest podróżą w czasie, odnoszącą się do najważniejszych wydarzeń ostatnich miesięcy. Dla mnie nie były to zwyczajne rozmowy, ale lekcje życia, patrzenia na świat, oceny rzeczywistości. Podczas spotkań zobaczyłam i poczułam, jak ważne są emocje, bowiem doznałam chyba wszystkich: od zachwytu do irytacji. Wrażliwość artystyczna ma tyle barw i odcieni, że trudno stworzyć choćby szkielet jej definicji, jednak stwierdzam, że wszyscy moi rozmówcy są nią obdarzeni obficie. U jednych jest subtelna i liryczna, u innych „kanciasta”, a może nawet nieco agresywna. Dziękuję losowi, że podsuwa mi pomysły takie jak powstanie tej książki. Dziękuję moim rozmówcom, którzy sprawili, że patrzę dziś na artystyczny świat z zupełnie innej perspektywy.
30.04.2013 r.
Gdybym nie ryzykował, nie przeżyłbym przygody i bylibyśmy przeciętnym zespołem grającym przystojnego rocka.
Zależało ci na opinii słuchaczy, gdy tworzyłeś materiał do „Lokiego”?
Nie myślałem za dużo o słuchaczach przy tworzeniu tego materiału. Oni również nie oczekiwali tego, że będę wydawał solowy album. Był to na tyle fajny okres w moim życiu, że mogłem sobie na to pozwolić.
Czy przed wydaniem płyty zapoznałeś z materiałem chłopaków z zespołu?
W ogóle im nie powiedziałem, że nagrywam. Mogliby poczuć pewien rodzaj zagrożenia, że zdecydowałem się na karierę solową i zrezygnuję z zespołu. A ta płyta jest tylko jednym z elementów mojej działalności.
Dlaczego akurat „Szatany” zostały wybrane na singiel? Przypadek?
Mam spory problem z typowaniem singli, szczerze mówiąc, nie umiem ich wybierać. Ani ja, ani zespół Coma nigdy nie byliśmy w tym dobrzy. Jest to już moment takiego kalkulowania, zetknięcia artystycznej rzeczywistości z potrzebami marketingowymi. Nie lubię tego etapu, wolę zostawić to innym. Tak też było w przypadku „Szatanów”. Wymazuję z pamięci te chwile, bo są dla mnie bardzo przykre (śmiech).
Teledysk został zrealizowany w jednym z łódzkich kościołów. O czym opowiada ta historia?
To historia człowieka ogarniętego pasją ustawiania świeczek, którego działania zostają ujawnione pod koniec teledysku poprzez napis LOKI. Był to bezdomny, który żebrał na życie. Często chodził do kościoła i tam wpadał w obsesję – irytowało go, że ludzie, którzy płacą za modlitwę poprzez zapalanie świeczek, ustawiają je niesystematycznie (śmiech). Kiedy odchodzili, bezdomny układał je na swój sposób. Był to pomysł z Mania Studio, ale historia bardzo ciekawa.
Chciałem wymyślić postać, która będzie bezkompromisowa, a w dodatku odzwierciedli problemy, które mnie intrygują. Co intryguje Piotra Roguckiego?
To nie były moje problemy, tylko kwestie dotyczące zagadnienia natury filozoficznej i kondycji współczesnego człowieka. Była to postać, która mocno wpłynęła na moje życie – człowieka borykającego się z nadmiarem wszystkiego i próbującego ten nadmiar w sobie usystematyzować. Uosobieniem tej postawy jest „Baal” Bertolta Brechta, który opisuje zespół tych wszystkich przypadłości związanych z życiem w nadmiarze. Sam borykałem się z takimi problemami, dotyczył mnie dylemat ogarniania wielu pomysłów, takich ukrytych talentów wewnętrznych. Pojawiła się presja z zewnątrz na zasadzie: zdecyduj, co chcesz w życiu robić. Te teksty były próbą uporządkowania tego dylematu.
Wydaje mi się, że poprzez nagranie tej płyty chciałeś w pewien sposób rozliczyć się z przeszłością. Jest to kwestia sentymentu?
Fajnie jest mieć na krążku rzeczy, którym poświęcałem swój czas i które tworzyłem piętnaście czy osiemnaście lat temu. Prawdopodobnie nie byłoby możliwości, żeby istniały dalej – i dla mnie, i dla szerszej publiczności – gdybym tej płyty nie nagrał. Jest to coś na zasadzie wspomnień, jakbyś poszła na strych i szukała starych rzeczy związanych z rodziną i stworzyłabyś z tego album. To chęć utrwalenia kawałka swojej rzeczywistości. Te lata byłyby kompletnie rozmyte. Teraz mogę powiedzieć, że te utwory miały duży wpływ na moje życie artystyczne.
Tylko zalogowani klienci, którzy kupili ten produkt mogą napisać opinię.
Wydawnictwo Sorus,
DM Sorus sp. z o.o.,
Bóżnicza 15/6,
60-643 Poznań,
Poland,
sorus@sorus.pl,
tel. +48 61 653 01 43
Opinie
Nie ma jeszcze żadnych recenzji