Wywiad z Ulą Gudel, autorką „Jaszczurki” – część II

 06.03.2024 |  

Oto druga część wywiadu przeprowadzonego przez Jagodę Buch z bloga Czytadło z Ulą Gudel!

Czytadło: Jak narodził się pomysł na stworzenie serii „Dziewczyna Bez Imienia” i dlaczego zdecydowałaś się połączyć różnorodne mitologie i folklor w jedną opowieść?

Ula Gudel: „Dziewczyna Bez Imienia” jest tak naprawdę kontynuacją historii, którą napisałam lata temu, ale nigdy nie opublikowałam. Była to opowieść o tajemniczej dziewczynie, która budzi się w elfim lesie i nikt nie zna jej pochodzenia. „Jaszczurka” jest więc niejako… drugą częścią. Kraj Ha’ami, który mamy okazję poznać głębiej w tej części, jest inspirowany tak starożytną Spartą, jak i kulturą samurajskiej Japonii. Plemię Azzgotów z kolei, które lepiej będziemy poznawać w kolejnych częściach, ma w sobie coś tak z kultu Ameryki prekolumbijskiej, jak i Afryki środkowej. Wiem, wiem, miszmasz! Obawiam się, że to lekkie zboczenie zawodowe… jednym z kierunków, które ukończyłam, była etnografia czy też antropologia kultury, jak zwał, tak zwał. Lubię zadawać sobie pytanie, co by było gdyby… Na przykład, gdyby nie wynaleziono nigdy wielkich religii monoteistycznych, co stałoby się z naszą moralnością? Wiem, że czytelnicy nazywają kraj Ha’ami okrutnym… ale, jeśli spojrzymy na to, jak funkcjonowała większość krain starożytności (a także średniowiecza), to nie odbiega to tak znowu bardzo od „standardu”. Od zarania cywilizacji ludzkość stara się jakoś uregulować własne zachowanie, oddzielić „kulturę” od „natury”. Jedne rozwiązania utrzymują się dłużej, inne popadają w niepamięć lub ulegają modyfikacji. Nie stosujemy już prawa Hammurabiego „oko za oko, ząb za ząb”, a jednak, kiedy stajemy się świadkami np. jakiejś okropnej zbrodni, dalej drzemie w nas taka pokusa. Chciałam pokazać ten dylemat każdej postaci – rozdźwięk pomiędzy prawami, narzuconymi przez ich otoczenie a osobistymi przekonaniami i pragnieniami jednostki. Mam nadzieję, że, choć w jakimś stopniu, to mi się udało.

Czytadło: Jakie elementy mitologii i folkloru najbardziej Cię fascynują Cię i dlaczego?

Ula Gudel: Wytłumaczę to na przykładzie… Ostatnio spędziłam tydzień w Laponii, poza kołem polarnym. Najbardziej fascynującym momentem dnia był dla mnie zachód słońca. Zupełnie inny niż jakikolwiek, który do tej pory widziałam. Wyglądał, jakby słoneczny dysk zanurzał się wprost w morze ognia na horyzoncie. I wtedy pomyślałam… nie powinno nas dziwić, że ludzie tworzyli historie o śmierci i odrodzeniu boga ognia w najkrótszy dzień roku. Jeśli nie wiesz, że Ziemia jest okrągłą planetą orbitującą wokół gwiazdy, jak wytłumaczysz takie magiczne zjawisko? Wydaje mi się, iż źródłem podań i legend była z jednej strony chęć wyjaśnienia zjawisk przyrody, niewytłumaczalnych przez dostępny zasób wiedzy, a z drugiej potrzeba ustanowienia roli człowieka we wszechświecie. Tworzenie historii to dla mnie największy skok cywilizacyjny ludzkości. Do tej pory to magiczne myślenie jest wciąż w nas obecne, choć nie zdajemy sobie z tego często sprawy.

Czytadło: Czy istnieją konkretne mitologie czy tradycje, które miały szczególny wpływ na kształtowanie świata przedstawionego w Jaszczurce?

Ula Gudel: Od czego by tu zacząć… wspomniana Sparta, Japonia, Wikingowie, Aztekowie, starożytny Rzym, kultura celtycka… pojawiają się stworzenia dobrze znane miłośnikom high  fantasy, takie jak elfy, krasnoludy, smoki… ale w nieco innej interpretacji. Na przykład, smoki jako takie bliższe są ich dalekowschodnim współplemieńcom niż obrazkom z kultury zachodnioeuropejskiej. Są bardziej ucieleśnieniem żywiołów i energii, która płynie we wszechświecie, a mniej latającymi dinozaurami, które zieją ogniem i zbierają skarby. Ale to będziemy odkrywać krok po kroku. W pierwszej części ich obecność, tak jak i innych magicznych istot dopiero się zaznacza, jako że skupiamy się na kraju Ha’ami, a to plemię nie toleruje stworzeń innych niż ludzie.

Czytadło: Jakie wyzwania napotkałaś, tworząc opowieść, która łączy różne kultury i mitologie w spójną całość?

Ula Gudel: Dysonans poznawczy czytelników… a tak na poważnie, to było to dla mnie świetnym wyzwaniem. Nieustannie musiałam zadawać sobie pytanie, czy to ma sens. I wracać do materiałów źródłowych. Co też jedli na co dzień ci Spartanie… jak wyglądały ich łaźnie. Jaki styl walki ma sens dla elfów, a jaki dla krasnoludów… To ostatnie stało się tematem długich dyskusji z moim mężem przy kolacjach, gdyż on trenuje różne sztuki walki od przeszło trzydziestu lat. I z cierpliwością godnej lepszej sprawy godzinami tłumaczył mi, jakie taktyki powinna zastosować osoba niewielkiej postury w walce z większym przeciwnikiem. Aby dobrze oddać funkcjonowanie Ha’ami, sporo rozmawiałam też z kolegami, którzy spędzili lata w armii i opowiedzieli mi o życiu żołnierza. To było dla mnie naprawdę ważne, by dobrze uchwycić realia dnia codziennego.

Czytadło: Czy postaci w serii Dziewczyna Bez Imienia mają jakieś konkretne wzorce lub inspiracje w rzeczywistych postaciach historycznych czy mitycznych?

Ula Gudel: Lubię koncept „przypadkowego bohatera”. W naszej obecnej kulturze, w znacznej mierze kształtowanej przez amerykański indywidualizm, przywiązujemy sporą wagę do osiągnięć jednostki. Jednak czasami jest się po prostu odpowiednią osobą w odpowiednim miejscu i czasie. Takim zamysłem bawię się w „Jaszczurce”. Jeśli jest historyczna postać, która mi o tym przypomina, wskazałabym tu chyba Joannę d’Arc, przeciętną wieśniaczkę, która stanęła na czele powstania.

Czytadło: Jakie przesłanie chciałaś przekazać czytelnikom, bazując na pytaniu o rolę przeznaczenia w naszym życiu?

Ula Gudel: Wiem, że książki fantasy mają przede wszystkim służyć rozrywce. Jednak miałam nadzieję, że „Jaszczurka” skłoni niektórych czytelników do refleksji na temat źródeł moralności i własnych zasad. Na ile wybieramy wartości, którymi żyjemy, a na ile są nam dyktowane. Dlaczego uznajemy je za słuszne… żyjemy trochę w czasach „bo tak”, gdzie nie ma wiele miejsca na dyskusję, a antagoniści okopują się w rowach własnych przekonań. Ja lubię prowokować sama siebie i debatować z ludźmi o innych przekonaniach. Nie wydaje mi się, że mam jedyny przepis na prawdę. Chętnie słucham innych głosów, nawet bardzo różnych. Jedną z moich ulubionych postaci jest Ha’teng. Wielu czytelników go nienawidzi i traktuje jak kogoś jednoznacznie „złego”. Ja nie widzę go w ten sposób. Ma swoje zasady i swój system moralny, którego się trzyma. W jego świecie ten system ma sens.  

Czytadło: Jakie aspekty antropologii kultury wpłynęły na sposób, w jaki przedstawiasz społeczeństwa i ich zwyczaje w książce?

Ula Gudel: Jak wspomniałam, „Jaszczurka” niejako wyszła ze mnie sama i chyba jest wytworem zgromadzonych przez lata doświadczeń. Chyba moją największą wadą, a może zaletą dla części czytelników, jest upierdliwe przywiązanie do szczegółów świata tworzonego w książce. Naprawdę przemyślałam wszystko, od rodzaju broni, przez meble, po to, co bohaterowie mają na sobie i ile razy dziennie jedzą. I opisywanie tego sprawia mi frajdę.

Czytadło : Czy istnieją realne kultury czy tradycje, które miały wpływ na stworzenie plemiennych obyczajów Ha’ami?

Ula Gudel: Elementy kultury Ha’ami można odnaleźć w surowych zasadach funkcjonowania niektórych społeczności nordyckich (np. bezlitosne traktowanie słabych członków plemienia), czy samurajskiej Japonii (zamiłowanie do tradycyjnych zasad, kodeksu działania, sztywne struktury władzy). Ale największą inspiracją była dla mnie starożytna Sparta z jednym wyjątkiem – kobiety w całej Grecji miały ograniczone prawa, nie były obywatelkami równej kategorii. W Rzymie czy Egipcie było już zdecydowanie lepiej, zwłaszcza jeśli chodzi np. o dziedziczenie czy prawo własności.  W przypadku Ha’ami chciałam nieco zmienić ten paradygmat – gdzie z kolei inspiracją były matrylinearne kultury Afryki subsaharyjskiej. Zwłaszcza w plemionach wojowniczych, gdzie mężczyźni ponosili wysokie ryzyko na co dzień, to kobiety musiały być gwarantkami kontynuacji funkcjonowania społeczności i przejąć na siebie wiele obowiązków. Jednym z ciekawszych tematów jest dla mnie też struktura rodziny, gdyż ta również różni się znacznie w kulturach poza kręgiem judeochrześcijańskim. Misjonarze w Ameryce Północnej byli niezmiernie oburzeni rozwiązłością Inuitek, ponieważ małżeństwo nie było praktykowane, a kobiety w pełni dysponowały swoim ciałem. Sukces kraju Ha’ami zależy więc tak naprawdę od utrzymania równowagi pomiędzy kulturą silnego mężczyzny i niezależnej kobiety. Na wszystkich płaszczyznach.

Już pojutrze ukaże się trzecia część wywiadu z autorką!