Polecamy

  • Promocja! Pakiet: Energia w tańcu + Lepsze śniadania

    Pakiet: Energia w tańcu + Lepsze śniadania

    Pierwotna cena wynosiła: 188,00 zł.Aktualna cena wynosi: 99,00 zł.

    Na stanie

    Dodaj to cart

Nowości wydawnicze

Preloader Image

Wybierz opcje Ten produkt ma wiele wariantów. Opcje można wybrać na stronie produktu

Wybierz opcje Ten produkt ma wiele wariantów. Opcje można wybrać na stronie produktu

Wybierz opcje Ten produkt ma wiele wariantów. Opcje można wybrać na stronie produktu

Wybierz opcje Ten produkt ma wiele wariantów. Opcje można wybrać na stronie produktu

Wybierz opcje Ten produkt ma wiele wariantów. Opcje można wybrać na stronie produktu

Wybierz opcje Ten produkt ma wiele wariantów. Opcje można wybrać na stronie produktu

Widzisz 8 z 16 produktów
Więcej nowości (8)

Szukasz książki?

Opinie czytelników

  • Najnowsze recenzje

    4,6
    Na podstawie 719 recenzji
    5
    69
    69%
    4
    23
    23%
    3
    5
    5%
    2
    2
    2%
    1
    1
    1%

    Customer photos and videos

    Obrazek #1 z Joanna
    Obrazek #2 z Joanna
    Obrazek #1 z Jagoda Buch
    Obrazek #1 z elizabadora09
    Obrazek #1 z Jagoda Buch
    Obrazek #1 z Jagoda Buch
    Obrazek #1 z Jagoda Buch
    Obrazek #2 z Jagoda Buch
    Obrazek #1 z Jagoda Buch
    Obrazek #1 z Jagoda Buch
    Obrazek #1 z Joanna

    Joanna

    Wspaniała lektura dla każdego miłośnika Grecji i nie tylko ! Jeśli wybierasz się na Peloponez lub po prostu chcesz zanurzyć się w grecką historię i posłuchać wspaniałej opowieści - ta książka będzie idealna. Dzięki niej przeniosłam się w czasie, uzyskałam świetne porady i przeczytałam mnóstwo ciekawostek. Polecam!

    Obrazek #2 z Joanna

    Joanna

    Wspaniała lektura dla każdego miłośnika Grecji i nie tylko ! Jeśli wybierasz się na Peloponez lub po prostu chcesz zanurzyć się w grecką historię i posłuchać wspaniałej opowieści - ta książka będzie idealna. Dzięki niej przeniosłam się w czasie, uzyskałam świetne porady i przeczytałam mnóstwo ciekawostek. Polecam!

    Obrazek #1 z Jagoda Buch

    Jagoda Buch

    Tam, gdzie pamięć jest silniejsza od czasu „Świat w oczach czarownicy” to książka, która nie udaje literatury wspomnieniowej – ona nią jest w najczystszym sensie. Surowa, osobista, nasycona pamięcią i stratą. Jerzy Maria Roszkowski nie rekonstruuje przeszłości z bezpiecznego dystansu; on do niej wraca, jak wraca się do miejsc, które wciąż bolą. „Zakorzeniony w świecie, którego już nie ma, wciąż słyszę jej głos…” – to zdanie mogłoby być mottem całej opowieści. Centralną postacią książki jest matka – kobieta wymykająca się jednoznacznym definicjom. Dla wsi była „czarownicą”, dla syna – przewodniczką po świecie widzialnym i niewidzialnym. Autor odczarowuje stereotyp: „Matka obrażała się na słowo czarownica i chciała, żeby mówiono, że jest dobrą wróżką”, bo nie była kimś, kto „zsyła choroby i śmierć”, lecz kimś, kto leczył, ostrzegał i rozumiał naturę człowieka lepiej niż niejeden kapłan czy lekarz. Ta książka jest również opowieścią o przemocy historii. O wojnie, o utracie ojca zastrzelonego przez Niemców, o powojennej grabieży i wywłaszczeniach. Jedna z najmocniejszych scen dotyczy wypędzenia z dworu: „Najważniejsze, że żyjemy” – mówi matka, niosąc ciężką walizkę, wiedząc, że za plecami zostaje cały świat. Autor zapisuje te obrazy z niemal filmową precyzją: bratki „mające oczy”, lipowa aleja, pustka miejsca, które przestało być domem. To pamięć klasowa i egzystencjalna, rzadko dziś obecna w literaturze. Równolegle Roszkowski prowadzi narrację o dojrzewaniu w świecie strachu i podwójnej moralności. Instrukcje matki, jak mówić w szkole o Bierucie, Stalinie i partyzantach, brzmią jak gorzka lekcja przetrwania w systemie, w którym słowo mogło być wyrokiem. „Na początku było słowo!” – powtarzała matka. W tej książce słowo jest narzędziem pamięci, ale też oskarżeniem. Ważnym wymiarem opowieści jest duchowość – nieinstytucjonalna, niejednoznaczna, głęboko zakorzeniona w słowiańskich wierzeniach i intuicji. Autor nie kpi z seansów spirytystycznych, amuletów czy wróżb, ale też nie traci krytycznego dystansu. „Jeśli jest się synem matki, która interesuje się okultyzmem, trzeba bardzo rozsądnie patrzeć na świat” – to zdanie dobrze oddaje ton książki: pomiędzy wiarą a racjonalnością, bez taniej sensacji. „Świat w oczach czarownicy” jest też książką o moralności, rozumianej nie jako system nakazów, lecz jako postawa wobec życia. Testament matki – jeden z najbardziej poruszających fragmentów – mówi wprost: jedyne trwałe dobro to dobro moralne, którego nie da się odziedziczyć. Reszta przemija. Tak jak domy, ustroje, a nawet wielkie miłości. Ostatnie partie książki – emigracja, Francja, małżeństwo, powrót dawnych uczuć w postaci spotkania z Ewą – nie są historią sukcesu w klasycznym sensie. Są raczej dowodem na to, że życie nigdy nie układa się symetrycznie, a spełnienie zawsze nosi w sobie cień utraty. „Żadne żywe stworzenie nie istnieje samotnie” – to jedno z tych zdań, które zostają z czytelnikiem na długo. „Świat w oczach czarownicy” to lektura wymagająca uważności i emocjonalnej gotowości. Nie dla tych, którzy szukają prostych odpowiedzi. Dla tych, którzy chcą zajrzeć w świat, gdzie magia sąsiaduje z biedą, miłość z okrucieństwem historii, a przemijanie nie jest abstrakcją, lecz codziennym doświadczeniem. Książka Jerzego Marii Roszkowskiego to cicha, ale bardzo mocna opowieść o tym, kim jesteśmy – i co z nas zostaje, gdy świat, który znaliśmy, znika.

    Obrazek #1 z elizabadora09

    elizabadora09

    ,, Świnka Celinka i nowi przyjaciele" to ciepła, pięknie ilustrowana książeczka pokazująca dziecku że każdy z nas jest inny, wyjątkowy. Książeczka uczy dziecko akceptacji oraz empatii. Przygoda świnki Celinki rozpoczyna się na wsi w małym gospodarstwie. Świnka Celinka poznaje tam pieska o imieniu Koko. Celinka dostrzega wiele różnic między nią a pieskiem. Wygląd a także zachowanie które jest całkowicie inne ,ale nie przeszkadza im to w zbudowaniu głębokiej przyjaźni. Dzięki Koko świnka Celinka poznaje również inne zwierzęta z gospodarstwa. Myślę że przygoda świnki Celinki urzeknie nie jednego malucha, a ilustracje sprawią że dziecko będzie z zaciekawieniem oglądać książeczkę. 🩷

    Obrazek #1 z Jagoda Buch

    Jagoda Buch

    Historia kobiety, która odważyła się być szczęśliwa „Najlepsze scenariusze pisze samo życie” — to zdanie mogłoby stać się mottem tej powieści. „Bo nikt mnie nigdy nie kochał” to historia, która wciąga od pierwszych stron i długo nie pozwala o sobie zapomnieć. Autorka prowadzi czytelnika przez losy Joanny — kobiety uwikłanej w małżeństwo pozbawione bliskości, czułości i poczucia bezpieczeństwa. Związek z Frankiem, oparty bardziej na kontroli niż partnerstwie, stopniowo staje się dla bohaterki emocjonalnym więzieniem. Samotność, niespełnienie i tłumione potrzeby prowadzą ją do relacji z Adamem — mężczyzną dojrzałym, poranionym przez życie, ale zdolnym do prawdziwego uczucia. Szymborska bardzo umiejętnie buduje psychologię postaci. Joanna nie jest ani idealna, ani jednoznaczna — to kobieta pełna sprzeczności, lęków i nadziei. Jej decyzje bywają pochopne, czasem bolesne w skutkach, ale przez to niezwykle ludzkie. To historia, która mogłaby się wydarzyć naprawdę, bo oparta jest na emocjach dobrze znanych wielu kobietom: pragnieniu miłości, bycia widzianą i docenioną. Na szczególną uwagę zasługuje odwaga autorki w poruszaniu trudnych i traumatycznych tematów, takich jak molestowanie w dzieciństwie czy przemoc psychiczna w rodzinie. Te wątki nie są sensacyjne — przeciwnie, zostały opisane z dużą wrażliwością i empatią, pokazując, jak głęboko przeszłe krzywdy potrafią wpływać na dorosłe życie i relacje. Mimo bardzo smutnego i ciężkiego początku, powieść prowadzi czytelnika ku zaskakująco jasnemu zakończeniu. Finał przynosi ulgę i nadzieję, a decyzja Joanny wydaje się jedyną możliwą — wreszcie wybiera siebie i swoje szczęście. Robi to przy tym z klasą: zachowuje się wspaniałomyślnie wobec męża i odpowiedzialnie wobec córki, której zapewnia bezpieczeństwo i stabilność. Ta książka pokazuje, jak pochopnie podjęte decyzje mogą zamienić życie w piekło, ale też jak czasem — zupełnie nieoczekiwanie — pojawiają się ludzie, którzy potrafią nas pokochać naprawdę i odmienić los. To opowieść o drugich szansach, o miłości w dojrzałym wieku i o odwadze, by zacząć od nowa. Polecam tę powieść na weekend lub spokojne popołudnie — dla refleksji, wzruszenia i przypomnienia, że każdemu z nas należy się szczęście, bo mamy tylko jedno życie.

    Obrazek #1 z Jagoda Buch

    Jagoda Buch

    Pałac pełen intryg i krwi „Imperium Sofia” autorstwa Kordiana Grajewskiego to mroczna, intensywna i bezkompromisowa opowieść o władzy, która nie zna granic ani świętości. Autor zabiera czytelnika do świata inspirowanego historią wschodnich imperiów, gdzie tron nie jest symbolem stabilności, lecz areną bezlitosnej gry, a lojalność ma wartość tylko tak długo, jak długo przynosi korzyść. Centralną postacią powieści jest sułtanka Matka Sofia – kobieta, która ucieleśnia absolutną władzę i chłodną kalkulację. Już sam jej portret budzi respekt: „Sofia była wysoką, szczupłą kobietą i mimo swych sześćdziesięciu paru lat wyglądała nadzwyczaj młodo (…) O jej majestacie świadczył też złoty pas, na którym zawieszony był stalowy sztylet (…) – jeden z dwóch najważniejszych artefaktów Imperium.” To nie tylko opis wyglądu, ale zapowiedź charakteru – Sofia jest władczynią, która nie potrzebuje korony, by budzić strach. Jednym z najmocniejszych elementów książki są pałacowe intrygi i konflikty rodzinne. Relacje między siostrami, córkami i wnukiem Sofii są pełne napięć, zazdrości i przemocy psychicznej. Sułtanka nie cofa się przed karaniem własnych dzieci: „Kara jest następująca: obie odbędziecie spacer po rozżarzonych kamieniach (…) Dzięki bliznom będziecie pamiętać o swej głupocie.” Te sceny pokazują, że w Imperium uczucia przegrywają z polityką, a rodzina jest jedynie narzędziem władzy. Grajewski konsekwentnie buduje atmosferę strachu i niepewności. Każdy dialog, każda decyzja niesie groźbę krwawej konsekwencji. Gdy padają słowa: „Dla mnie liczy się tylko wierność”, czytelnik rozumie, że zdrada – nawet domniemana – będzie karana bez litości. Publiczne egzekucje, lochy, biczowanie i trucizny są tu codziennością władzy, a nie wyjątkami. Równolegle narasta zagrożenie zewnętrzne: bunt janczarów i widmo wojny z Królestwem Anhatolyi. Młody Mehmed, formalny władca, zostaje wrzucony w sam środek chaosu, nie zdając sobie sprawy, że największym zagrożeniem nie są wrogie armie, lecz najbliższe mu osoby. To powieść ze świetnie poprowadzoną fabułą, w której autor bardzo umiejętnie nakreśla zarówno miejsca walki, jak i same starcia. Sceny bitewne są czytelne, dynamiczne i dobrze osadzone w realiach świata przedstawionego, dzięki czemu łatwo je sobie wyobrazić. Na szczególną uwagę zasługują wyraziści bohaterowie — każdy z nich ma wyraźnie zarysowany charakter i własne motywacje. Co ciekawe, mimo że nie zapałałam sympatią do żadnej z postaci, książka ani przez chwilę nie traci na atrakcyjności. Wręcz przeciwnie — chłodny dystans wobec bohaterów podkreśla brutalność świata Imperium i bezlitosne mechanizmy rządzące władzą. Narracja jest ciekawa, wciągająca i konsekwentna, a intrygi polityczne oraz napięcie budowane są stopniowo, bez chaosu i zbędnych dłużyzn. To lektura, która nie pozwala się nudzić i zmusza do śledzenia kolejnych wydarzeń z rosnącą uwagą. Zdecydowanie jest to książka, po której pozostaje silna ciekawość dalszych losów bohaterów — z dużym zainteresowaniem sięgnę po kolejną część serii. „Imperium Sofia” to książka dla czytelników ceniących brutalny realizm polityczny, silne kobiece postacie i narrację pozbawioną złudzeń. To opowieść o tym, że władza absolutna nie tylko deprawuje – ona niszczy wszystko, co stanie jej na drodze.

    Obrazek #1 z Jagoda Buch

    Jagoda Buch

    Czytając świat razem z poetką. O tomiku „Rymy i rytmy, czyli historie wierszem zapisane” Tomik „Rymy i rytmy, czyli historie wierszem zapisane” Magdaleny Maciejewskiej to zbiór wierszy głęboko zanurzonych w codzienności, ale jednocześnie silnie zakotwiczonych w czasie – zarówno tym prywatnym, jak i historycznym. Autorka nie ucieka od prostoty formy, wręcz przeciwnie: świadomie ją wybiera, czyniąc z niej narzędzie do mówienia o sprawach ważnych, bliskich i uniwersalnych. Już w krótkim wierszu „Życie” poetka sygnalizuje swoją filozofię patrzenia na świat, opartą na równowadze między emocją a refleksją: „Czasem gest powie więcej niż słowa, czasem żyć trzeba zacząć od nowa” Te wersy wyznaczają ton całego tomiku – jest to poezja gestu, doświadczenia i prostych prawd, które wybrzmiewają mocniej właśnie dlatego, że są podane bez nadmiaru metaforycznego patosu. Szczególnie poruszające są wiersze osadzone w konkretnym momencie historycznym W „Dzielnych dziewczynach” autorka oddaje głos wojennej rzeczywistości, skupiając się na jednostkowym losie i cichym heroizmie codzienności. Spotkanie na dworcu staje się symboliczną klamrą: „Spotkały się na dworcu obie te dziewczyny, jedna była z Polski, druga z Ukrainy…” W tym prostym obrazie zawiera się cała dramatyczna zmiana świata – od młodzieńczych planów do przymusowej emigracji, od beztroski do odpowiedzialności i bólu. Podobny ciężar emocjonalny niesie wiersz „Oczy”, w którym wojna nie jest opisana bezpośrednio, lecz poprzez jej długofalowe skutki: „Te oczy, co zła tyle widziały, inaczej już będą także kochały.” To jeden z najbardziej dojrzałych tekstów tomiku – pokazuje, że trauma nie kończy się wraz z ucieczką w bezpieczne miejsce, lecz pozostaje w pamięci i w sposobie przeżywania świata. To poezja empatyczna, ludzka, bardzo „czasowa” – pełniąca funkcję świadectwa emocji, których nie sposób oddać za pomocą suchych danych i historycznych zapisów. W tomiku nie brakuje również lżejszych, obserwacyjnych tekstów, takich jak „Znacie to?”, „Punkty” czy „Smutna prawda”, w których Maciejewska z humorem i ironią komentuje absurdy codzienności, presję ocen, mody i społecznych oczekiwań. Ten balans między refleksją a żartem sprawia, że tomik pozostaje bliski czytelnikowi – nie moralizuje, lecz zaprasza do wspólnego uśmiechu i zastanowienia. Na szczególną uwagę zasługują też wiersze osobiste: „Matka”, „Ten jeden”, „Myśli”. To teksty intymne, pisane z perspektywy kobiety doświadczającej życia w jego najzwyklejszych, a zarazem najbardziej przełomowych momentach. Poetka nie idealizuje – pokazuje macierzyństwo, relacje i twórczość jako proces pełen sprzeczności, zmęczenia, ale i ogromnej siły. Natomiast wiersz „Stop”, będący rodzajem manifestu dojrzałości i samoakceptacji: „lepiej odpuścić, niż wiecznie się ścigać, odłożyć telefon i dostrzec człowieka.” Ten tekst doskonale oddaje charakter całego zbioru – spokojny, refleksyjny, uważny na drugiego człowieka i na samego siebie. Cały tomik sprawia wrażenie poetyckiego dziennika – zapisu myśli, obserwacji i emocji rozciągniętych na przestrzeni kilku lat. Dzięki datom pod wierszami czytelnik widzi, jak zmienia się świat i jak zmienia się sama autorka. To poezja szczera, komunikatywna i autentyczna – taka, w której wyraźnie widać człowieka stojącego za słowem. „Rymy i rytmy” to tomik dla tych, którzy cenią poezję bliską życiu – niewymyśloną, uważną i prawdziwą. Pokazuje poetkę nie tylko jako autorkę wierszy, ale jako kobietę zanurzoną w swoim czasie, reagującą na rzeczywistość i zapisującą ją taką, jaka jest. To zbiór szczery, komunikatywny i bliski czytelnikowi – taki, do którego można wracać, by odnaleźć własne emocje w cudzych słowach.

    Obrazek #2 z Jagoda Buch

    Jagoda Buch

    Czytając świat razem z poetką. O tomiku „Rymy i rytmy, czyli historie wierszem zapisane” Tomik „Rymy i rytmy, czyli historie wierszem zapisane” Magdaleny Maciejewskiej to zbiór wierszy głęboko zanurzonych w codzienności, ale jednocześnie silnie zakotwiczonych w czasie – zarówno tym prywatnym, jak i historycznym. Autorka nie ucieka od prostoty formy, wręcz przeciwnie: świadomie ją wybiera, czyniąc z niej narzędzie do mówienia o sprawach ważnych, bliskich i uniwersalnych. Już w krótkim wierszu „Życie” poetka sygnalizuje swoją filozofię patrzenia na świat, opartą na równowadze między emocją a refleksją: „Czasem gest powie więcej niż słowa, czasem żyć trzeba zacząć od nowa” Te wersy wyznaczają ton całego tomiku – jest to poezja gestu, doświadczenia i prostych prawd, które wybrzmiewają mocniej właśnie dlatego, że są podane bez nadmiaru metaforycznego patosu. Szczególnie poruszające są wiersze osadzone w konkretnym momencie historycznym W „Dzielnych dziewczynach” autorka oddaje głos wojennej rzeczywistości, skupiając się na jednostkowym losie i cichym heroizmie codzienności. Spotkanie na dworcu staje się symboliczną klamrą: „Spotkały się na dworcu obie te dziewczyny, jedna była z Polski, druga z Ukrainy…” W tym prostym obrazie zawiera się cała dramatyczna zmiana świata – od młodzieńczych planów do przymusowej emigracji, od beztroski do odpowiedzialności i bólu. Podobny ciężar emocjonalny niesie wiersz „Oczy”, w którym wojna nie jest opisana bezpośrednio, lecz poprzez jej długofalowe skutki: „Te oczy, co zła tyle widziały, inaczej już będą także kochały.” To jeden z najbardziej dojrzałych tekstów tomiku – pokazuje, że trauma nie kończy się wraz z ucieczką w bezpieczne miejsce, lecz pozostaje w pamięci i w sposobie przeżywania świata. To poezja empatyczna, ludzka, bardzo „czasowa” – pełniąca funkcję świadectwa emocji, których nie sposób oddać za pomocą suchych danych i historycznych zapisów. W tomiku nie brakuje również lżejszych, obserwacyjnych tekstów, takich jak „Znacie to?”, „Punkty” czy „Smutna prawda”, w których Maciejewska z humorem i ironią komentuje absurdy codzienności, presję ocen, mody i społecznych oczekiwań. Ten balans między refleksją a żartem sprawia, że tomik pozostaje bliski czytelnikowi – nie moralizuje, lecz zaprasza do wspólnego uśmiechu i zastanowienia. Na szczególną uwagę zasługują też wiersze osobiste: „Matka”, „Ten jeden”, „Myśli”. To teksty intymne, pisane z perspektywy kobiety doświadczającej życia w jego najzwyklejszych, a zarazem najbardziej przełomowych momentach. Poetka nie idealizuje – pokazuje macierzyństwo, relacje i twórczość jako proces pełen sprzeczności, zmęczenia, ale i ogromnej siły. Natomiast wiersz „Stop”, będący rodzajem manifestu dojrzałości i samoakceptacji: „lepiej odpuścić, niż wiecznie się ścigać, odłożyć telefon i dostrzec człowieka.” Ten tekst doskonale oddaje charakter całego zbioru – spokojny, refleksyjny, uważny na drugiego człowieka i na samego siebie. Cały tomik sprawia wrażenie poetyckiego dziennika – zapisu myśli, obserwacji i emocji rozciągniętych na przestrzeni kilku lat. Dzięki datom pod wierszami czytelnik widzi, jak zmienia się świat i jak zmienia się sama autorka. To poezja szczera, komunikatywna i autentyczna – taka, w której wyraźnie widać człowieka stojącego za słowem. „Rymy i rytmy” to tomik dla tych, którzy cenią poezję bliską życiu – niewymyśloną, uważną i prawdziwą. Pokazuje poetkę nie tylko jako autorkę wierszy, ale jako kobietę zanurzoną w swoim czasie, reagującą na rzeczywistość i zapisującą ją taką, jaka jest. To zbiór szczery, komunikatywny i bliski czytelnikowi – taki, do którego można wracać, by odnaleźć własne emocje w cudzych słowach.

    Obrazek #1 z Jagoda Buch

    Jagoda Buch

    Groteska, apokalipsa i świętokradczy humor — podróż po świecie „Urbi et Zombi” Grzegorz Gawlik w „Urbi et Zombi” proponuje czytelnikowi jazdę bez trzymanki przez światy religijnej groteski, teologicznego absurdu i humoru tak gęstego, że momentami można się nim udławić. To powieść, która — choć ubrana w futurystyczno-apokaliptyczny kostium — celuje przede wszystkim w nasze przyzwyczajenia, schematy myślenia i przyjmowane bezrefleksyjnie dogmaty. Już sama przedmowa, zaczynająca się klątwą, która „niech język zdrętwieje… niech mu się jądra zeschną na rodzynki”, sygnalizuje, że ciężkiej powagi tu nie będzie. Fabuła jest tylko szkieletem, na którym Gawlik zawiesza kolejne skecze i kpiny. Oto Emanuel Węgiel wraca na Ziemię po stuletniej misji odnalezienia Boga, a świat zmienił się w jeden wielki kalifat, z Polską jako ostatnią ostoją chrześcijaństwa. Ale nie fabuła jest tu ważna — lecz postacie i ich teologiczne wygibasy. Prym wiedzie kardynał Teofil, którego wewnętrzne monologi są jednym z najmocniejszych punktów książki. To on, smakując słowo konklawe, stwierdza zachwycony: „Słodkie niczym baklawa, i jakie klawe”, a chwilę później wieszczy: „tu trzeba myśleć apokaliptycznie!”. Gawlik bawi się religijnym słownikiem, rozciągając go do granic absurdu. Bohaterowie jednocześnie czczą i parodiują własne rytuały, jak wtedy, gdy rozważają symbolikę rozdawania „pięciu koszy odpadków biedakom”, dochodząc do wniosku, że przecież „jacyż byliby z nas chrześcijanie, gdybyśmy… nie myśleli o najbardziej potrzebujących? Żadni przecież!” Najciekawsze jest jednak to, że pod farsą pulsują całkiem poważne pytania. Kiedy jeden z narratorów pyta: „czy może zawsze jesteśmy w czymś zamknięci… jak matrioszka w matrioszce?”, ton niepostrzeżenie zmienia się z żartu w filozofię. Gawlik pokazuje, że religijność może być jednocześnie śmieszna, wzniosła, absurdalna i tragiczna. Postaci wciąż balansują między wiarą a paranoją. Moon Lee Druga, wskrzeszona i pełna zachwytu nad własnym powrotem, mówi: „nieżywym być jest jakoś nijako. Jakby się nie było”. Teofil zaś, w lochu, w roku „ostatnim tej ziemi”, rozczula się nad własnym losem jak nad męczeńską legendą, którą chciałby dopisać. „Urbi et Zombi” to satyra bez litości — religijna, kulturowa, społeczna. Gęsta, groteskowa, błyskotliwa. Czy obrazi niektórych? Z pewnością. Ale kto pozwoli jej rozwinąć skrzydła absurdu, zostanie nagrodzony inteligentną, przewrotną zabawą i niejedną myślą, która zostaje długo po lekturze.

    Obrazek #1 z Jagoda Buch

    Jagoda Buch

    "Andheim" – gdzie magia ma swoją cenę Debiutancka powieść Alicji Burek, „Andheim” - saga upadku anioła, to rozbudowana, wielowątkowa historia fantasy, w której autorka łączy klasyczne motywy heroicznej epopei z refleksją nad naturą magii, władzy i poświęcenia. Już pierwsze sceny – dramatyczna śmierć królowej elfów z ręki paladyna – zapowiadają świat, w którym nie ma prostych rozwiązań, a każda decyzja pociąga za sobą ofiary. „Kiedy ognista włócznia mistrza zakonu paladynów przebiła dumną pierś królowej elfów, wszyscy wstrzymali oddech.” To nie tylko mocne otwarcie fabularne, lecz także symboliczny moment – początek końca świata, jaki znali bohaterowie. Wojna pomiędzy Andarolnem i Ithrandilem staje się tłem dla opowieści o duchowej walce, dojrzewaniu i odkrywaniu sensu własnej mocy. Świat przedstawiony – między magią a losem Burek tworzy z rozmachem pełen mitologii świat – Andheim – gdzie magia nie jest wyłącznie narzędziem walki, ale także duchowym doświadczeniem i przekleństwem. Szczególnie fascynujący jest wątek magii berserkerów – dzikiej, opartej na emocjach i przekraczaniu ludzkich ograniczeń. Eltred, mentor młodego Wyndelfa, tłumaczy: „Gniew jest głównym napędem magii berserkera, wierzymy w harmonię… wierzyliśmy, iż pomagając ludziom, uda się stworzyć piękniejszy świat, jednakże nie każdy podzielał naszą wiarę.” Autorka wprowadza tu ciekawy kontrast – pomiędzy emocjonalną, pierwotną mocą berserkerów a racjonalną, zdyscyplinowaną magią paladynów. Obie siły mają swoje cienie i blaski, a ich zderzenie przypomina klasyczne konflikty dobra i zła, które u Burek nigdy nie są jednoznaczne. Bohaterowie z krwi i kości Jednym z największych atutów powieści jest bogata galeria postaci. Każda z nich nosi w sobie ciężar przeszłości i osobisty cel, który nie zawsze współgra z ideami świata. Wyndelf, młody bohater poszukujący sensu i siły, jest postacią tragiczną – jego droga ku zrozumieniu magii berserkerów prowadzi przez ból i ofiarę. „Jeśli zginiesz tutaj, zginiesz naprawdę… jeśli zdobędziesz tu siłę, zdobędziesz ją naprawdę.” Takie słowa pokazują, że nauka w świecie Andheimu jest dosłowną walką o przetrwanie. Z kolei Wilhelm, dawny paladyn, którego „wrobiono w morderstwo”, wnosi do opowieści ton rozczarowania i politycznej intrygi. Jego rozmowa z matką, w której wyznaje: „Tak naprawdę nie zostałem Wielkim Mistrzem Zakonu, bo wrobiono mnie w morderstwo…”, odsłania gorzką prawdę o upadku ideałów w świecie, gdzie władza i wiara stają się narzędziami manipulacji. Miłość, obowiązek, poświęcenie Nie brak tu także wątków uczuciowych, subtelnie wplecionych w tło epickiej przygody. Szczególnie przejmujący jest fragment, w którym księżniczka Rozalia z bólem rezygnuje z zakazanej miłości: „Kocham cię, ale nie mogę tak dłużej… przykro mi.” To scena pełna emocjonalnej prawdy – jedna z tych, które pokazują, że Burek nie ogranicza się do opisów bitew i magii, ale sięga głębiej, w ludzkie serca. Styl i konstrukcja Autorka pisze językiem pełnym obrazów, z wyraźnym zamiłowaniem do klasycznej narracji fantasy. Opisy natury – „Andheim. Pełny stepów, łąk i sosnowych lasów. Nieskończona zieleń” – przywołują klimat dawnych sag, nadając historii niemal poetycki ton. Jednocześnie dialogi, często pełne ekspresji i filozoficznych rozważań, dobrze równoważą patos narracji. Momentami tekst może wydawać się przeładowany informacjami i nazwami, ale to częsty problem pierwszych tomów rozbudowanych sag – świat Burek dopiero się otwiera, a jego bogactwo zapowiada rozwój kolejnych części. Motyw upadku i odrodzenia Tytułowy Upadek Anioła to nie tylko metafora wojny między królestwami, ale również duchowy upadek bohaterów – i ich próby odkupienia. Śmierć cesarza i żałoba Rozalii zamykają powieść nutą melancholii: „Największą stratą dla Rozalii była śmierć ojca. Tuliła się do Andora, patrząc, jak na drewnianym stosie płonie ciało cesarza.” To piękny, tragiczny finał pierwszej części sagi, zapowiadający dalszą walkę o jedność i nadzieję w świecie, który zdaje się pogrążać w chaosie. Alicja Burek w „Andheim” - saga upadku anioła stworzyła epicką, emocjonalnie nasyconą opowieść o walce, wierze i przeznaczeniu. To książka, która spodoba się czytelnikom Wiedźmina, Pieśni lodu i ognia czy Eragona – fanom światów, gdzie magia ma cenę, a bohaterowie muszą wybierać między sercem a obowiązkiem. Choć momentami fabuła przytłacza natłokiem postaci i terminów, to wyczuwalna pasja autorki, bogactwo świata i emocjonalna głębia rekompensują te drobne niedociągnięcia. „Andheim” to obietnica wielkiej sagi – mrocznej, lirycznej i pełnej pytań o naturę dobra i zła.

    Obrazek #1 z Joanna
    Obrazek #2 z Joanna
    Obrazek #1 z Jagoda Buch
    Obrazek #1 z elizabadora09
    Obrazek #1 z Jagoda Buch
    Obrazek #1 z Jagoda Buch
    Obrazek #1 z Jagoda Buch
    Obrazek #2 z Jagoda Buch
    Obrazek #1 z Jagoda Buch
    Obrazek #1 z Jagoda Buch
    With media
    1-5 z 719 recenzji
    1. W

      Piękna opowieść niewidomego (dziś już mocno dorosłego) mężczyzny o walce o życie i normalność. Jeżeli przyznawano by medale za determinację i wytrwałość w dążeniu do celu to autor razem z Jego najbliższymi, zwłaszcza z mamą powinni otrzymać ZŁOTO.

    2. E

      „Bursztynowa góra” to książka, którą przeczytałam z ogromną przyjemnością. Wciągnęły mnie różnorodne wątki, inteligentny humor i lekkość, z jaką autorka przemyca treści psychologiczne i kulturowe. Szczególnie bliskie były mi wątki miłości i przyjaźni, pełne ciepła i zrozumienia ludzkich emocji. To jedna z tych książek, po których zostaje uśmiech, odrobina refleksji i żal, że historia już się skończyła. Zdecydowanie polecam – to mądra, ciepła i pięknie opowiedziana historia, do której warto zajrzeć!

    3. E

      Ostatnio sięgnąłem po poleconą mi książkę „Bursztynowa Góra” Sofii McTell. Przeczytałem ją z dużym skupieniem, ale też z towarzyszącymi mi emocjami, które nie pozwoliły pozostać obojętnym. Nie jest to zwykła lektura, którą szybko się zapomina. To opowieść, która głęboko porusza. Po zamknięciu ostatniej strony pozostały we mnie emocje, obrazy i pytania, do których chce się wracać.

      Lektura “Bursztynowej Góry” była dla mnie jak wyobrażone spotkanie z samą Autorką, która ma własny język, własną wrażliwość i odwagę, by opowiedzieć swoją historię.

      Ta powieść ma w sobie coś, co nie pozwala czytać jej obojętnie. To książka, która nie narzuca emocji krzykiem, ale dociera do człowieka subtelnymi środkami. Jest w niej czułość, ale nie jest to czułość łatwa ani powierzchowna. Jest też miejsce na trud, stratę, nadzieję oraz na tę szczególną siłę, która rodzi się wtedy, gdy człowiek mimo wszystko próbuje zrozumieć siebie i innych.

      Najbardziej poruszyło mnie to, że w tej książce wyczuwalna jest autentyczność tej historii. Nie chodzi o to, czy wszystko zostało opisane dosłownie w oparciu o fakty, ale o sposób w jaki zostały pokazane uczucia i relacje. O zdolność zauważania tego, co często umyka nam w codzienności: drobnych gestów, niedopowiedzeń, wewnętrznych pęknięć, chwil, w których człowiek jest jednocześnie silny i bezbronny. To właśnie sprawia, że opowieść nabiera głębi. Czytelnik może odnaleźć w niej coś własnego, swoje wspomnienia, tęsknoty, żale albo pytania, na które od dawna nie umiał znaleźć odpowiedzi.

      Tytułowa Bursztynowa Góra kojarzy mi się z czymś trwałym, pięknym i ukrytym głęboko pod powierzchnią, jest to góra, której nie ma. Bursztyn przechowuje ślady czasu, zatrzymuje w sobie to, co dawno minęło, a jednocześnie pozostaje żywy dzięki światłu, które przez niego przenika. Podobnie odbieram tę książkę: jako opowieść o pamięci, doświadczeniach i uczuciach, które nie zawsze znikają tylko dlatego, że czas płynie dalej. Są w nas, czasem niewidoczne, ale wystarczy jedno zdanie, wspomnienie albo obraz, aby znów zaczęły świecić własnym, niepowtarzalnym światłem.

      Autorka, która potrafiła stworzyć świat i zaprosić do niego innych. A to wymaga wrażliwości, dyscypliny, cierpliwości i otwartości na to, że czytelnik będzie przeżywał tekst po swojemu — może czasem inaczej niż ona sama zamierzała, ale być może równie intensywnie.

      Czytałem tę książkę z uznaniem i wzruszeniem. Były momenty, gdy zwalniałem, żeby lepiej wybrzmiały słowa i emocje. Były też takie, w których czułem, że literatura potrafi powiedzieć więcej niż zwykła rozmowa. Nie dlatego, że zastępuje rozmowę, ale dlatego, że pozwala dotknąć rzeczy trudnych z pewnego dystansu, a jednocześnie bardzo blisko.

      “Bursztynowa Góra” zostawiła we mnie ślad. To książka napisana z sercem, uważnością i szacunkiem dla ludzkich przeżyć. Poruszająca i refleksyjna opowieść, której nie da się łatwo odłożyć na półkę i zapomnieć. To historia, którą warto przeczytać nie tylko dla samej historii, lecz także dla emocji, jakie potrafi obudzić w czytelniku.

    4. JK

      Głębia przeżyć, uważności i wrażliwości

    5. P

      “Bursztynowa Góra” to poruszająca i pełna wrażliwości opowieść o emocjach, relacjach oraz tym, co w życiu naprawdę ważne. Autorka tworzy wiarygodnych bohaterów i klimat, który pozwala czytelnikowi na zastanowienie się oraz spojrzeć z większą uważnością na własne doświadczenia. To piękna, refleksyjna książka.

Aktualności

0