Od stażu w urzędzie do sali sądowej w „Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie!”

03.09.2026 |

Pierwszy staż miał być dla Magdaleny Misiudy początkiem zawodowej drogi, jednak rzeczywistość szybko okazała się znacznie ciekawsza – choć niekoniecznie w sposób, jakiego mogłaby sobie życzyć młoda osoba stawiająca pierwsze kroki na rynku pracy. Do doświadczeń z tego okresu autorka wracała jeszcze wiele lat później, aż w końcu stały się one podstawą książki Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie! Z pamiętnika stażystki, w której opisuje pracę w urzędzie niewielkiej gminy z perspektywy młodej, niepewnej siebie osoby znajdującej się na samym dole służbowej hierarchii.

Co ciekawe, historia nie rozpoczyna się pierwszego dnia stażu, lecz kilka lat później – na sali sądowej. Ostatecznie sprawa zakończyła się prywatnym aktem oskarżenia dotyczącym zniesławienia i właśnie od finału tego konfliktu autorka rozpoczyna swoją książkę, by następnie cofnąć się do wydarzeń, które zaprowadziły ją w to miejsce. Nie ujawnia przy tym personaliów bohaterów, a część nazw i szczegółów zmienia lub anonimizuje.

Wraz z autorką cofamy się więc do 2014 roku i pierwszych dni jej stażu, kiedy poznaje nowe miejsce, ludzi i zasady, którymi rządzi się urzędowa codzienność. Dość szybko przekonuje się, że zdobywanie pierwszego doświadczenia zawodowego nie zawsze wygląda tak, jak można to sobie wyobrażać po studiach, bo obok zwyczajnych obowiązków pojawiają się zadania, których sens nie zawsze łatwo zrozumieć, biurowe rytuały, niepisane reguły i zależności między pracownikami. Gdzieś pośród nich znajduje się stażystka, która próbuje odnaleźć swoje miejsce w całej tej strukturze i zrozumieć, czego właściwie się od niej oczekuje.

Magdalena Misiuda opowiada o urzędzie bez typowego dla tej instytucji dystansu, za to z ironią i przerysowaniem. Dzięki temu Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie! Z pamiętnika stażystki nie jest wyłącznie zbiorem wspomnień o nietypowych czy absurdalnych sytuacjach w pracy, lecz również opowieścią o stopniowym nabieraniu pewności siebie, uczeniu się stawiania granic i dochodzeniu do momentu, w którym coraz łatwiej powiedzieć głośno, że na coś się nie zgadzamy.

Urzędowa codzienność staje się przy tym punktem wyjścia do pokazania problemów, które można spotkać również w wielu innych miejscach pracy. Autorka przygląda się relacjom między pracownikami i przełożonymi, oczekiwaniom wobec młodych osób rozpoczynających karierę, komentarzom dotyczącym wyglądu czy prywatnych wyborów, a także pozycji kobiet i służbowej hierarchii. Powraca również pytanie o to, gdzie kończy się podporządkowanie przełożonym, a zaczyna prawo do własnego zdania – szczególnie wtedy, gdy dopiero zdobywa się doświadczenie.

Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie! Z pamiętnika stażystki jest debiutem literackim Magdaleny Misiudy, która urodziła się w 1986 roku, wychowała w Krainie Kwitnących Sadów, a wykształcenie zdobywała w Krakowie. Interesuje się literaturą non-fiction i podcastami true crime, a własną twórczość chce opierać na prawdziwych wydarzeniach oraz historiach, które przynosi codzienność. Pierwsza z nich zaczęła się od niepozornego stażu w niewielkiej gminie, ale – jak pokazuje ta książka – czasem właśnie z takich doświadczeń zostają z nami historie, które po latach wciąż domagają się opowiedzenia.

👉 Dowiedz się więcej o książce: Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie! Z pamiętnika stażystki

Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie!

Oparta na osobistych doświadczeniach historia stażystki, która poznaje niepisane zasady funkcjonowania urzędu i po latach opisuje swoje wspomnienia. Satyryczne spojrzenie na pierwsze zawodowe doświadczenia łączy się tu z opowieścią o stawianiu granic, hierarchii i konsekwencjach mówienia o tym, co wydarzyło się naprawdę.

Nowości

Przykładowe e-booki

Pobierz poradnik

10 błędów popełnianych przez autorów zgłaszających książkę do wydawnictwa
0